<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890</id><updated>2011-12-30T15:05:51.963+01:00</updated><title type='text'>Szymon Ławecki</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>46</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-3751536900586662896</id><published>2011-12-30T13:59:00.002+01:00</published><updated>2011-12-30T15:05:51.971+01:00</updated><title type='text'>Stary Rok - Nowy Rok</title><content type='html'>Tak patrzę na ostatni wpis...czyżby jakiś ciąg matematyczny? Wcześniej po pół roku, teraz po roku... Ale nic to, wezbrała we mnie potrzeba pisania, więc piszę.&lt;br /&gt;A piszę z powodu końca roku, który to zawsze skłania do pewnego rodzaju podsumowania, sprzyja refleksjom, co nam się udało zrobić, a co przełożymy (czasem znowu?) na kolejny rok... Ponadto obiecujemy sobie i snujemy plany na rok następny.&lt;br /&gt;Pojutrze wskoczy nie tylko kolejna cyferka w kalendarzu...ale też na karku. Jeżeli na urodzinowych imprezach życzy się i śpiewa tradycyjne „Sto lat”, to z czysto matematycznego punktu widzenia mam już 1/3 życia za sobą. Niby teoretycznie mniejszość...ale czyżby? Nikt mi nie da gwarancji na to, że doczekam owych setnych urodzin. Także widać, że w życiu matematyka nie zawsze się sprawdza (coś mnie dzisiaj tchnęło na matematyczne porównania).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Pod kątem sportowym, to najważniejszą imprezą sezonu były wrześniowe Mistrzostwa Europy w Radioorientacji Sportowej, które odbyły się w Rumunii, w miejscowości Baile Felix.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Z9O7Yn29Al0/Tv2y4ZhtdHI/AAAAAAAADxw/kTkDGYq5GmQ/s1600/2011MEsprintSZYMONpodium.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-Z9O7Yn29Al0/Tv2y4ZhtdHI/AAAAAAAADxw/kTkDGYq5GmQ/s320/2011MEsprintSZYMONpodium.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Po raz pierwszy w zawodach mistrzowskich była rozgrywana nowa konkurencja, a mianowicie sprint w paśmie 3,5 MHz. No i tak się szczęśliwie złożyło, że w owym sprincie wywalczyłem brązowy medal. Przegrałem jedynie z Czechami - wygrał Jakub Oma, a na drugim stopniu podium uplasował się Martin Baier, który wyprzedził mnie jedynie o 9 sekund. Tuż za mną (12 sekund), żywa legenda radioorientacji, kolejny z Czechów - Karel Fucik. Wszystko poszło, a właściwie pobiegło, jak po sznurku - prawie bezbłędny bieg. Szkoda, że nie było w tej konkurencji klasyfikacji zespołowej, bo bardzo dobrze wypadł Krzysiek Jaroszewicz, którego 6 miejsce, wraz z moim, dałyby nam srebro.&lt;br /&gt;W ogóle pecha mieliśmy w seniorach, jak zwykle. W obu biegach klasycznych po raz kolejny 4 miejsca. O ile na 144 MHz do pudła było dość daleko (mimo iż indywidualnie ja 6., Jasiek 9., to strata do brązu ok. 8 minut), to najbardziej bolało to 4 m-ce w ostatnim biegu, na 3,5 MHz. Wszystkie indywidualne miejsca na pudle obstawili Czesi (wygrał Baier, 2. Oma, 3. Fucik), czym zasłużenie wygrali drużynowo, jednak potem było bardzo ciasno. Jasiek zajął bardzo dobre 5 miejsce, ja byłem 8. Niestety było to za mało nawet na pudło w klasyfikacji zespołowej. Srebro wywalczyli Ukraińcy, brąz dla Rosjan, a nasza strata do nich, odpowiednio: do 2. - 37 sek., do 3. - 11 sek.&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;Mimo wszystko &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;dla naszej reprezentacji &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;te Mistrzostwa &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;przejdą do historii, jako jedne z najbardziej obfitujących w medale dla Polski. Nasza drużyna zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, zajmując 6. miejsce w nieoficjalnej klasyfikacji drużynowej (na 25 reprezentacji), z ośmioma medalami na koncie.Oprócz wspomnianego już mojego brązu, medale zdobyli - Patryk Niedźwiecki (&lt;/span&gt;UKS Azymut Siedliska,) który indywidualnie wywalczył srebro w konkurencji 144 MHz, a wspólnie z Mateuszem Deptulskim (Tczewskie Stowarzyszenie RS) i Mateuszem Szczypiorem (UKS Lis Gardeja), w klasyfikacji zespołowej w tej samej konkurencji zdobył kolejny srebrny krążek. W tym biegu na ostatnim stopniu podium stanęła również Agata Kulicka (MKS Pogoń Siedlce) w kategorii seniorek. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W sprincie zdobyliśmy połowę naszych medali. Usłyszeliśmy również Mazurka Dąbrowskiego, którego zapewnił nam Zbigniew Mądrzyński (UKS Lis Gardeja), zwyciężając w kategorii weterańskiej (M50). Punktowali również seniorzy, zdobywając brązowe medale – Urszula Byrdy (Bielskie Stowarzyszenie RS) w seniorkach i wspomniany już mój brąz. Kolejny medal do polskiej kolekcji dołożyła Agnieszka Deptulska, która była 2 w kategorii K35. Ostatnim medalem był brąz w konkurencji 3,5 MHz, który zdobył nasz weteran – Rysiu Bykowski (MKS Pogoń Siedlce).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-3751536900586662896?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/3751536900586662896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=3751536900586662896' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3751536900586662896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3751536900586662896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2011/12/stary-rok-nowy-rok.html' title='Stary Rok - Nowy Rok'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Z9O7Yn29Al0/Tv2y4ZhtdHI/AAAAAAAADxw/kTkDGYq5GmQ/s72-c/2011MEsprintSZYMONpodium.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-2617105271882949340</id><published>2010-12-15T12:09:00.000+01:00</published><updated>2010-12-15T12:09:49.611+01:00</updated><title type='text'>Po pół roku ;-)</title><content type='html'>Ostatnio coś mało tu piszę, ale nawet i mało zaglądam...&lt;br /&gt;Nastąpiły przenosiny i więcej oraz częściej pisuję na &lt;a href="http://www.facebook.com/profile.php?id=100000077573734"&gt;swoim profilu na Facebook'u &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale, żeby blog nie zamarł zupełnie, to coś tam od czasu do czasu napiszę...raz na pół roku ;-)&lt;br /&gt;Tak to już jest.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A co u mnie generalnie? Nastąpiły małe zmiany. Od listopada zmieniłem pracę, tzn. instytucja została ta sama, czyli Państwowa Straż Pożarna. Poszedłem o pięterko wyżej i teraz pracuję w Komendzie Głównej PSP. Jeśli chodzi o to, co robię, to coś podobnego, czym się zajmowałem w KW, ale teraz będzie to o zasięgu ogólnopolskim.&lt;br /&gt;Rodzinnie w porządku. Jasiek rośnie, już próbuje wstawać, ma 5 ząbków i jest zdrowy (właśnie śpi).&lt;br /&gt;A tak w ogóle, to te słowa piszę od Kowalskich z Kościeliska, bo jestem tu aktualnie na obozie sportowym, ale z rodzinką. Piękna dziś pogoda, co można zobaczyć m. in. tutaj:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQif3DBDO_I/AAAAAAAADi0/3VvSZ0qEXfk/s1600/15.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQif3DBDO_I/AAAAAAAADi0/3VvSZ0qEXfk/s320/15.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQigA-dTxoI/AAAAAAAADi4/4QR6gAzozck/s1600/13.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQigA-dTxoI/AAAAAAAADi4/4QR6gAzozck/s320/13.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wczoraj byliśmy z małym na spacerku, ale pogoda była dużo gorsza. Mimo wszystko i tak Jasio miał dobry humor...i czerwony nos, bo trochę przymroziło ;-)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQigaqgXNRI/AAAAAAAADi8/K5cBBdn9wRU/s1600/01.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQigaqgXNRI/AAAAAAAADi8/K5cBBdn9wRU/s320/01.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQiglzlYqqI/AAAAAAAADjA/6YpY5AbfVoQ/s1600/03.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQiglzlYqqI/AAAAAAAADjA/6YpY5AbfVoQ/s320/03.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQigpSg23mI/AAAAAAAADjE/OnfZuLZKxkA/s1600/04.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQigpSg23mI/AAAAAAAADjE/OnfZuLZKxkA/s320/04.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQigrgQhbbI/AAAAAAAADjI/Vw3-74KdfeM/s1600/05.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQigrgQhbbI/AAAAAAAADjI/Vw3-74KdfeM/s320/05.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQiguz7zycI/AAAAAAAADjM/nCfnz2dYD2s/s1600/06.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQiguz7zycI/AAAAAAAADjM/nCfnz2dYD2s/s320/06.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A sportowo? No biegam trochę, ale przeszkadza mi kontuzja ścięgna Achillesa...Boli i nie za bardzo mogę biegać. Jest to jakiś stan zapalny i ciągnie mi się to już dość długo. Po MŚ w Chorwacji, we wrześniu, gdzie znowu niewiele zabrakło do medalu, odpuściłem sobie bieganie, aby ścięgno odpoczęło. Jednak nic to nie dało, a jedynie przytyłem od braku ruchu...&lt;br /&gt;Od połowy listopada zacząłem się znowu ruszać, ale prawie każdy trening jest realizowany na progu bólu. Cóż...może znowu uda się to zabiegać (już wiele razy pomogło).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-2617105271882949340?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/2617105271882949340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=2617105271882949340' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2617105271882949340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2617105271882949340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2010/12/po-po-roku.html' title='Po pół roku ;-)'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/TQif3DBDO_I/AAAAAAAADi0/3VvSZ0qEXfk/s72-c/15.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-3780357955403630477</id><published>2010-06-23T13:28:00.000+02:00</published><updated>2010-06-23T13:28:58.661+02:00</updated><title type='text'>Kolorowiej</title><content type='html'>Zmieniłem wygląd strony. Skorzystałem z opcji i podmieniłem szablon. Ten jakiś taki...cieplejszy, choć kolory jesienne. A tu niby w końcu lato zawitało...przynajmniej w kalendarzu.&lt;br /&gt;A co się dzieje? Niby nic nowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Jasio rośnie, coraz więcej gada po swojemu i zaczyna już się siłować z sobą, aby się podnieść, czy przekręcić.&lt;br /&gt;W pracy zrobiło się troszkę spokojniej, ale pewnie chwilowo... Ostatnia większa robota, to były&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.straz.pl/news/212/21"&gt;Eliminacje Wojewódzkie Młodzieżowych Zawodów Sportowo-Pożarniczych Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych&lt;/a&gt;, które odbyły się 19.06.2010 r. w Białobrzegach. Były to zawody dla młodzieży z OSP, w sumie 30 drużyn, po 10 osób każda...więc 300 osób. Jakoś udało się ogarnąć i w miarę sprawnie nam to przebiegło.&lt;br /&gt;A co do moich sportów?&lt;br /&gt;W poprzednim wpisie było o organizacji &lt;a href="http://jurassiccup.blogspot.com/"&gt;Jurassic Cup&lt;/a&gt;. W tychże zawodach także startowałem. Poszło całkiem nieźle, zważywszy na dość silną, międzynarodową obsadę (m.in. aktualni medaliści MŚ i ME).&lt;br /&gt;W 1 etapie zająłem 3 m-ce, tuż tuż za najlepszymi. 2 dnia byłem 4ty, także z niewielką stratą. Najgorzej wyszły MP w Foxoringu...popłynąłem nieźle...choć w sumie niekoniecznie z własnych błędów, ale to już temat nie do dyskusji...Najważniejsze dla mnie były 2 pierwsze starty, które były eliminacją do wrześniowych MŚ w Radioorientacji i poszło świetnie, bo z Polaków byłem 1 i 2.&lt;br /&gt;A co do organizacji samej imprezy, to myślę, że wszyscy wyjechali zadowoleni i wrócą do nas za rok.&lt;br /&gt;Teraz, w najbliższy weekend kolejne zawody, będące eliminacją do MŚ. Odbędą się w Bydgoszczy i mam nadzieję, że powiększę swój dorobek punktowy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-3780357955403630477?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/3780357955403630477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=3780357955403630477' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3780357955403630477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3780357955403630477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2010/06/kolorowiej.html' title='Kolorowiej'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-8318487553541237853</id><published>2010-06-01T08:43:00.005+02:00</published><updated>2010-06-01T08:53:32.170+02:00</updated><title type='text'>Jurassic Cup 2010</title><content type='html'>Już w czwartek w miejscowości Złoty Potok (Jura Krakowsko-Częstochowska), organizujemy już po raz 2 &lt;a href="http://jurassiccup.blogspot.com/" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Międzynarodowe Zawody w Radioorientacji Sportowej - Jurassic Cup&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://jurassiccup.blogspot.com/"&gt;&lt;img border="0" height="100" src="http://4.bp.blogspot.com/_NVXhgv6ihdk/S59rn1wPEsI/AAAAAAAAGE4/Z07X13NQjqA/S1600-R/Banner+Jurasic2010.jpg" width="345" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Przyjeżdżają reprezentacje Czech, Słowacji, Litwy i Anglii, więc dość silny i mocno międzynarodowy skład.&lt;br /&gt;Są to 3-dniowe zawody, w ramach których rozegrane zostaną:&lt;br /&gt;1 etap - klasyczny bieg 3,5 MHz,&lt;br /&gt;2 etap - klasyczny bieg 144 MHz - są to dwa etapy Jurassic Cup;&lt;br /&gt;3 dzień - VI Mistrzostwa Polski w Foxoringu 3,5 MHz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 pierwsze biegi klasyczne, będą jednocześnie drugą rundą eliminacji do reprezentacji Polski na Mistrzostwa Świata w Radioorientacji, które odbędą się we wrześniu w Chorwacji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-8318487553541237853?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='' href='http://jurassiccup.blogspot.com/' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/8318487553541237853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=8318487553541237853' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8318487553541237853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8318487553541237853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2010/06/jurassic-cup-2010.html' title='Jurassic Cup 2010'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_NVXhgv6ihdk/S59rn1wPEsI/AAAAAAAAGE4/Z07X13NQjqA/s72-Rc/Banner+Jurasic2010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-7245962616638123511</id><published>2010-05-26T07:27:00.003+02:00</published><updated>2010-05-26T07:58:06.681+02:00</updated><title type='text'>Się dzieje</title><content type='html'>Jasio rośnie jak na drożdżach...to taka przenośnia, bo pije na razie tylko mleko od mamy ;-)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S_yrAvj89oI/AAAAAAAADeA/DnJs63kGq6U/s1600/Jasio.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S_yrAvj89oI/AAAAAAAADeA/DnJs63kGq6U/s320/Jasio.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeśli o mnie chodzi, to też rosnę, ale już nie tak szybko...może dlatego, że nie piję już mleka od mamy. Aha...skoro już przy temacie, to wszystkiego najlepszego mamusiu - i ta moja i mamusiu mojego syna :-))) No bo toć przecie dziś Dzień Matki, więc laurki rysować, a jak nie, to biegusiem do kwiaciarni.&lt;br /&gt;A co więcej u mnie, szczególnie sportowo, w rozwinięciu niniejszej wiadomości.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A z innej beczki, to sportowo się działo przez ostatni okres troszki.&lt;br /&gt;Na początku kwietnia, wygrałem &lt;b&gt;Długodystansowe Mistrzostwa Polski w Radioorientacji&lt;/b&gt;, które odbyły się w Tczewie. &lt;a href="http://www.pzrs.org.pl/wyniki/2010dmp/100409-2-linki.htm"&gt;Wyniki tutaj.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2 tygodnie później, w weekend 22-23.04.2010 r. startowałem w zawodach na orientację. Zdobyłem &lt;b&gt;Mistrzostwo Mazowsza w Sprincie&lt;/b&gt;, a w klasyku pogonił mnie jedynie Marcin Krasuski. Jasiek mógł 2 razy wygrać, ale niestety 2 razy przegrał :-)))&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://silne-studio.pl/XPucharWiosny2010/images/dsc01996.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://silne-studio.pl/XPucharWiosny2010/images/dsc01996.jpg" width="231" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;(fot. Piotr Siliniewicz - Silne Studio)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Majowy weekend był obfitujący w doznania sportowe. Pierwotny plan zakładał start na trasie Masters &lt;b&gt;rajdu ekstremalnego &lt;a href="http://www.adventuretrophy.pl/"&gt;Adventure Trophy&lt;/a&gt; (AT)&lt;/b&gt;. Jednak nasza czwórka, znana m.in. ze zwycięskiego &lt;a href="http://www.team360.pl/olsztynek_2010/"&gt;Zimowego Rajdu 360 Stopni w Olsztynku&lt;/a&gt;, czyli Asia Garlewicz, Marcin Zdziebło, Paweł Janiak i ja, postanowiliśmy się podzielić na dwie dwójki i wystartować na trasie Classic: Jasiek z Marcinem, a ja z Asią na tej samej trasie, ale w kat. Mix.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://silne-studio.pl/.temp_3/images/dsc03249.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://silne-studio.pl/.temp_3/images/dsc03249.jpg" width="230" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp; &lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;(fot. Piotr Siliniewicz - Silne Studio)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Bazą zawodów był Arłamów, a terenem zmagań ogólnie pojęte okolice, czyli Pogórze Przemyskie, Góry Sanocko-Turczańskie, zbiornik na Solinie...i okoliczne krzaczory.&lt;br /&gt;Plan okazał się na tyle skuteczny, że oba zespoły skończyły rywalizację na dwóch pierwszych miejscach na trasie Classic. Jasiek z Marcinem wygrali z czasem 33:13, a my z Asią zaliczyliśmy drugą nockę na trasie i przez to ostatni trekking nam się wydłużył i skończyliśmy rywalizację na 2 miejscu, wspólnie z zespołem Non Stop Adventure Team, z czasem 38:48.&lt;br /&gt;Długo by opisywać, co się działo na trasie, bo będąc prawie 39 godzin w terenie, pokonawszy ok. 250 km na własnych nogach, na rowerze, rolkach, kajakiem, na linach...to jest o czym pisać.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.adventuretrophy.pl/2010/live/all/album/AT%202010%20-%20Dzien%203%20-%20fot.%20Jozef%20Baran%20meta/slides/DSC_7390.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.adventuretrophy.pl/2010/live/all/album/AT%202010%20-%20Dzien%203%20-%20fot.%20Jozef%20Baran%20meta/slides/DSC_7390.JPG" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;(fot. Józef Baran)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Jasiek starał się relacjonować na bieżąco na swoim &lt;a href="http://jasiekpol.blip.pl/"&gt;blipie&lt;/a&gt;, a całość opisał w &lt;a href="http://www.team.entre.pl/index.php?str=artykuly&amp;amp;id=35"&gt;relacji&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.adventuretrophy.pl/2010/live/all/album/AT%202010%20-%20Dzien%203%20-%20fot.%20Jozef%20Baran%20meta/slides/DSC_7400.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://www.adventuretrophy.pl/2010/live/all/album/AT%202010%20-%20Dzien%203%20-%20fot.%20Jozef%20Baran%20meta/slides/DSC_7400.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp; &lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;(fot. Józef Baran)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Niby się człowiek upodlił, zmęczył, a już tydzień po AT pojechałem do Czech na &lt;a href="http://osportcup.ic.cz/"&gt;&lt;b&gt;zawody w radioorientacji "O-Sport Cup"&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. W dość silnej stawce Czechów i Słowaków, 2-krotnie zająłem 5 miejsce, ale niewiele zabrakło do podium. Cóż...tydzień po takim wysiłku, to i tak nieźle wypadłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz...powódź nam się przelewa przez kraj i przez to przeszedłem na dyżury 24-godzinne, po których jest 24 h wolnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-7245962616638123511?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/7245962616638123511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=7245962616638123511' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7245962616638123511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7245962616638123511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2010/05/sie-dzieje.html' title='Się dzieje'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S_yrAvj89oI/AAAAAAAADeA/DnJs63kGq6U/s72-c/Jasio.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-2107983186918139519</id><published>2010-04-07T13:29:00.002+02:00</published><updated>2010-04-07T13:36:19.189+02:00</updated><title type='text'>Nowy obywatel</title><content type='html'>Dnia 30 marca 2010 r. o godz. 19:55 nasza rodzina powiększyła się. W końcu, po tygodniowym okresie oczekiwania, światu ukazał się nasz synek - Jan Aleksander.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S7xsWpJW18I/AAAAAAAADK0/c7QTS_1AZfM/s1600/LaweckiJan.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S7xsWpJW18I/AAAAAAAADK0/c7QTS_1AZfM/s320/LaweckiJan.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; color: black; text-align: left;"&gt;Syn, jak na chłopa przystało...kawał chłopa - 3980 g i 59 cm. Cytując za Bareją: "Słuszną linię ma nasza władza".&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S7xtlkUq1gI/AAAAAAAADK8/uA9Yv1O2N9U/s1600/IMG_0236.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S7xtlkUq1gI/AAAAAAAADK8/uA9Yv1O2N9U/s320/IMG_0236.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; color: black; text-align: left;"&gt;Dzielna mamusia, przy pomocy taty, poradziła sobie w miarę sprawnie. Maluszek jest zdrowy, na tyle pozytywnie się dochtóry wypowiedziały, że po 2 dobach, na Prima Aprilis odebrałem duet ze szpitala.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; color: black; text-align: left;"&gt;Niech rośnie zdrowo i daje pospać rodzicom ;-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-2107983186918139519?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/2107983186918139519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=2107983186918139519' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2107983186918139519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2107983186918139519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2010/04/nowy-obywatel.html' title='Nowy obywatel'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S7xsWpJW18I/AAAAAAAADK0/c7QTS_1AZfM/s72-c/LaweckiJan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-6461703620443259597</id><published>2010-02-13T15:00:00.008+01:00</published><updated>2010-04-09T09:36:43.386+02:00</updated><title type='text'>Zimowy Rajd Ekstremalny "Timex 360°" - 5-7.02.2010 r. Olsztynek</title><content type='html'>Start w tym rajdzie był niejako naszym obowiązkiem. Po tym, jak przed rokiem zwyciężyliśmy, nie było innego wyjścia, jak  tylko bronić tytułu, wywalczonego w 2009 r. w Bytowie.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S3axSQtLjVI/AAAAAAAADDY/05r7T5Utssw/s1600-h/Entre.plTeamNAstarcie.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S3axSQtLjVI/AAAAAAAADDY/05r7T5Utssw/s320/Entre.plTeamNAstarcie.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Skład ten sam, czyli sprawdzona mieszanka podlasko-małopolska: od lewej: Szymon Ławecki, Asia Garlewicz (jako damski rodzynek), Marcin Ździebło i Paweł Janiak. &lt;br /&gt;Organizatorzy zaserwowali tym razem trasę bogatszą w kilometry, bo do pokonania było ponad 180 km (w zeszłym roku ok. 120 km) na rowerze, nartach biegowych oraz pieszo. Miał być wprawdzie jeszcze odcinek łyżwiarski, ale ze względu na zalegającą na lodzie dosyć dużą warstwę śniegu, etap ten pokonywaliśmy pieszo.&lt;br /&gt;Przed startem, jak zwykle dość duże zamieszanie, bo trzeba było przygotować rower i rzeczy na strefy zmian. Zawsze przeraża mnie ta logistyka dotycząca rajdów. Im dłuższy, tym więcej gratów i zamieszania. Bo trzeba pamiętać, aby dać na przepak ciuchy do przebrania, zapasowe baterie do czołówki, jedzenie, części do roweru, itd… A co, gdy rajd trwa kilka dni i takich przepaków jest kilka? Wychodzi na to, że logistyka i odpowiednie przygotowanie rzeczy na strefy zmian, to kolejna dyscyplina, nie mniej ważna od mocnej łydki i nawigacji.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;START&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na linii startu stajemy w piątek przed 22.00. Ostatecznie do rajdu przystąpiło 6 zespołów na trasę długą oraz 17 na trasę krótką. Przed startem każdy zespół został sfotografowany, na twarzach jeszcze dominują uśmiechy, mimo iż czuć, że jest pewnie ok. -15 st.C i wieje silny wiatr. Burmistrz Olsztynka dokonuje odliczania i ruszamy na 1 etap.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;E1 rower: 11 km&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Początkowo, do granic miasta prowadzi nas samochód, a więc ścigamy się na razie „na niby”. Dopiero po minięciu przejazdu kolejowego ruszamy z kopyta. Wtedy właśnie okazuje się, że coś jest nie tak z moją tylną przerzutką… Na dół schodzi bez problemu, ale na wyższe nie wchodzi - manetka chodzi na pusto. Widocznie zamarzła linka z przodu, bo ciągnąc za linkę na ramie, wózek chodzi bez problemu. Ech…będę się męczył, dobrze, że to nie góry… &lt;br /&gt;Gdy zjeżdżamy z asfaltu na polną drogę, okazuje się, że łatwo nie będzie. Dość duży śnieg i tylko 2 koleiny po ciągniku, po których nie da się jechać, uświadamiają nam, że trzeba będzie dość mocno główkować z wyborem wariantów, czyli lepiej wybrać dłuższy (objazdowy), ale jechać, niż krótszy, a pchać. No i właśnie zaczęło się owo pchanie, początkowo to jeszcze biegnąc, bo adrenalina buzuje. Trasa prowadziła pod wiatr, więc wiało prosto w twarz, dodatkowo podrywając śnieg z pól i sprawiając, iż czuliśmy, że startujemy w prawdziwym ZIMOWYM rajdzie.&lt;br /&gt;Niestety już na 1 punkt popełniliśmy błąd. Wyrzuciło nas za bardzo na południe, jednak dość szybko skorygowaliśmy to, ale i tak straciliśmy pewnie ok. 20’ już na początku. Pocieszające było to, że i tak…prowadziliśmy ;-)&lt;br /&gt;Do następnego punktu i jednocześnie strefy zmian dostaliśmy się ładnie odśnieżoną leśną dróżką, a następnie asfaltem. &lt;br /&gt;Uświadomiliśmy sobie, że nie ma reguły, która droga jest przejezdna, a którą trzeba będzie samemu przecierać. No chyba, że chodzi o asfalt…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;E2 bieg na orientację: 6 km&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na parkingu zostawiamy rumaki i ruszamy lekkim truchtem na trasę BnO. Spokojnie zaliczamy kolejne punkty, bez sprężania się. Jednak gdzie się da, tam biegniemy. Całą trasę zaliczamy praktycznie bez żadnego błędu. Jedynym ważnym punktem tego etapu było…skąpanie się Marcina w bagnie. Był na przedzie, kilkanaście metrów przed nami, gdy wzdłuż strumienia zmierzaliśmy do kolejnego punktu. W pewnym momencie, gdy usłyszeliśmy wołanie o pomoc, pomyśleliśmy, że się z nas zgrywa. A okazało się, że wpakował się w bagno i jedną nogą zmoczył się prawie do uda. Wydostał się o własnych siłach, zanim do niego podbiegliśmy. Trochę nam zrzedły miny, ale Marcin dzielnie zniósł tą niedogodność i spokojnie dociągnął do końca tego etapu…a rozgrzał się na tyle, że przebrał się dopiero przed ostatnim rowerem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;E3 rower: 11 km&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;No i znowu rower. W drodze do kolejnej strefy zmian do zaliczenia 1 punkt kontrolny (PK3), który jest usytuowany dość czujnie. Widząc, co się dzieje w lesie, nie ma innego wyjścia, jak tylko wariant objazdowy. Początkowo asfaltem ciśniemy dość mocno i równo, potem wjeżdżamy w boczną drogę, niby utwardzoną, ale nie da się jechać non stop. Czasem trzeba schodzić z roweru i prowadzić. To samo, już na samym odcinku do PK, też na piechotę.&lt;br /&gt;Po zaliczeniu PK3 czas na przepak, ale trzeba do niego dojechać. Znowu się trochę męczymy na miałkim śniegu, ale docieramy jako pierwsi na brzeg jeziora, gdzie usytuowana jest strefa zmian. Na zegarku jest 1:40.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;E4 łyżwy (trekking po jeziorze): 7 km&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jako, że łyżwy zostały odwołany, rzeczony etap mieliśmy do zrobienia na nogach. Śnieg miejscami w łydkę wcale nie ułatwiał poruszania się. Dodatkowo występowało miejscami dziwne zjawisko. Mimo iż był niezły mróz (na pewno poniżej -10 st.C) pod warstwą śniegu, była taka kilkucentymetrowa warstwa mokrego lodu, trzeba było uważać.&lt;br /&gt;Do zrobienia mieliśmy 3 PK, jednak 2 z nich pokrywały się z trasą krótką, czyli dość łatwo było je zaliczyć, ponieważ „speedy” były tu już wcześniej. Ostatni PK wywalony dość mocno na południe, ale zrobiliśmy go bez żadnych problemów. Najgorszy był powrót, bo wiał północny wiatr, a jako, że miał się gdzie rozhulać, to smagał bezlitośnie po twarzach, powodując, że odczucie zimna spadało drastycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;E5 rower: 20 km&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;O godz. 3 wsiadamy na rowery. Ten etap polegał na przejechaniu od przepaku do przepaku. Niby proste, ale trasa dłuży się strasznie i nie wiedzieć kiedy mija 1,5 godz. Po drodze mijamy miejscowość, o wdzięcznej nazwie – Zgniłocha. To w jej okolicach Jaśka lekko przymuliło. Dobrze, że do szkoły w Nowej Kaletce, gdzie była strefa zmian, już niedaleko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Strefa zmian (SZ) nr 3 – Nowa Kaletka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Przed startem pytaliśmy organizatorów, co oznacza zapis w regulaminie, że na przepaku będzie dostępna gorąca woda. Czy chodzi o ciepłą wodę do mycia, czy o wrzątek? Odpowiedź uspokoiła nas, że będzie wrzątek. Jednak na miejscu brutalna rzeczywistość uświadamia nas, że nie ma żadnego czajnika…a mogliśmy włożyć swój. W końcu fajnie jest napić się ciepłej herbatki, czy dolać wrzątku do bukłaka z odżywką, aby przez parę godzin utrzymywał temperaturę. No cóż, dobrze, że mieliśmy swój termos z ciepłą herbatką z wkładką ;-)&lt;br /&gt;Zbieramy się w miarę szybko i ruszamy na odcinek narciarski. W międzyczasie na przepak docierają Navigatorzy. To nasza pierwsza konfrontacja z nimi od tej na 1 PK. Podejrzewamy, że na tym odcinku mogą nas dogonić, ponieważ nie wszyscy z nas są wirtuozami 2 desek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;E6 narty biegowe: 21 km&lt;/b&gt;  &lt;br /&gt;Jest przed 5. Ruszamy. A właściwie ruszają, a ja męczę się z mapą, aby włożyć ją w mapnik. Po chwili jesteśmy już razem. Jasiek, zapytany przeze mnie o to, kto nawiguje, stwierdził, że ja mam większe doświadczenie w orientacji na nartach, więc i tu ja ponawiguję. Dalej trzymał go przymuł ;-)&lt;br /&gt;Punkty mijają w miarę sprawnie, gdyż fajnie się śmiga po śladach wyrobionych wcześniej przez zawodników z krótkiej trasy. Orientacja przez to niby łatwiejsza, ale trzeba być czujnym.&lt;br /&gt;Jednak w pewnym momencie trzeba było zabrać się za przecieranie, gdyż zawodnicy z trasy krótkiej, jak sama nazwa wskazuje, mieli krótszą trasę i 2 najdalsze punkty zostały im odpuszczone. Śnieg był nielichy, miejscami po kolana, więc tempo spadło znacznie, ale za to wzrosło tętno. Więc jeśli komuś było zimno, to tutaj można się było rozgrzać.&lt;br /&gt;A zimno było zacnie, teraz chyba był największy mróz, jak to przed świtem.&lt;br /&gt;Tego brnięcia w kopnym śniegu było pewnie z 15-20 minut...ciężko ocenić, bo na rajdzie czas płynie trochę inaczej. W każdym razie spowolniło nas to na tyle, że podczas powrotu z następnego punktu, natknęliśmy się na Navigatorów, którzy wyraźnie do nas podgonili.&lt;br /&gt;Kilka punktów dalej zresztą nas minęli, ale my robiliśmy swoje, aby za bardzo się nie ujechać, ale też i za wiele nie stracić. Sama nawigacja nie była jakaś specjalnie trudna, ale trzeba było miejscami się dobrze wstrzelić.&lt;br /&gt;Do przepaku dotarliśmy jakoś w okolicach 8, kilkanaście minut za Navigatorami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oj coś ciężko mi idzie pisanie tej relacji...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-6461703620443259597?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/6461703620443259597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=6461703620443259597' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6461703620443259597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6461703620443259597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2010/02/zimowy-rajd-ekstremalny-timex-360-5.html' title='Zimowy Rajd Ekstremalny &quot;Timex 360°&quot; - 5-7.02.2010 r. Olsztynek'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S3axSQtLjVI/AAAAAAAADDY/05r7T5Utssw/s72-c/Entre.plTeamNAstarcie.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-7168825299770775367</id><published>2010-01-18T13:46:00.015+01:00</published><updated>2010-01-18T21:48:49.923+01:00</updated><title type='text'>Rakiety bez rakiet</title><content type='html'>O tym starcie rozmawialiśmy już z Asią Garlewicz podczas zwycięskiego dla nas &lt;a href="http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/11/gezno-2009.html"&gt;GEZnO&lt;/a&gt;. W planach na początek 2010 r. był udział i obrona tytułu w &lt;a href="http://www.team360.pl/content/zimowy-rajd-360-stopni-olsztynek"&gt;„Zimowym Rajdzie 360°”&lt;/a&gt;, a start w „AST Winter Trophy”, czyli 2-dniowym rajdzie na orientację na rakietach śnieżnych w masywie Turbacza, miał być doskonałym treningiem przed dłuższym napieraniem w okolicach Olsztynka.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/news.html" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="143" src="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/loga/ast-logo.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Generalnie z angielszczyzny ten nasz sport zwie się adventure racing i stwierdziłem, że ja bardziej wolę racing (ściganie). No i jak to zwykle bywa, trening przeszedł płynnie w ściganie praktycznie od samego początku ;-)&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Dojazd z Warszawy na miejsce uskuteczniłem z Igorem Błachutem. Po drodze zajechaliśmy do Katowic po Irka Walugę (obaj &lt;a href="http://www.team360.pl/content/team"&gt;Team 360 stopni&lt;/a&gt;) i wspólnie podjechaliśmy pod Turbacz od strony wyciągu w Koninkach. Było już dość późno, bo po 20, a do pokonania jeszcze dystans, dzielący nas od schroniska na Turbaczu, ponieważ tam była baza zawodów. Na miejsce dotarliśmy po 22, stwierdzając po drodze, że rakiety nijak się nie przydadzą, bo warstwa śniegu była zbyt mała. Więc szykował się rajd na rakietach bez rakiet.&lt;br /&gt;Asia była już na miejscu od popołudnia, więc pryczę już miałem zarezerwowaną. Pozostało się szybko rozłożyć z gratami, chwilę pogadać ze znajomymi i spać, bo na 1 etapie czekało nas aż 8 godzin napierania.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1RgkPNDfRI/AAAAAAAAC_w/1rl-0_uiFU0/s1600-h/IMG_5403.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1RgkPNDfRI/AAAAAAAAC_w/1rl-0_uiFU0/s320/IMG_5403.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Tutaj z Asią na starcie Zimowego Rajdu 360 stopni&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Zawody podzielono na 2 etapy, a formuła zawodów - tzw. rogaining, wymuszała oprócz mocnego zasuwania fizycznego, także zagwozdkę taktyczno-intelektualną. W terenie znajdowało się 17 punktów kontrolnych (PK), a każdemu z nich, przypisane były odpowiednie punkty wagowe (P), co widać na mapie - im dalej od startu/mety, tym większa wartość punktów. Ilość PK i kolejność ich zaliczania każdy zespół wybiera według własnego uznania. Zadaniem startujących zespołów było zdobycie jak największej ilości punktów wagowych w określonym limicie czasu. Limit w sobotę wynosił 8 h, w niedzielę - 6 h.&lt;br /&gt;Także oprócz kondycji i dobrej nawigacji, duże znaczenie miała taktyka. Szacujesz, czy uda Ci się zrobić wszystkie PK, a jeśli nie, to kombinujesz, jak zarobić najwięcej punktów wagowych, czyli główkowanie i korygowanie w trakcie mocnego napierania. Naprawdę ciekawa koncepcja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;ETAP 1&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wystartowaliśmy z założeniem, że uda nam się zrobić całą trasę, a w trakcie mieliśmy to ewentualnie korygować.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/img/2010rakietyE1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="237" src="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/img/2010rakietyE1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Mapa 1 etapu&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Początek dość spokojnie, a to przez to, że się trochę guzdrałem przed startem i już w trakcie biegu, m.in. rozkładałem kijki trekkingowe. Pierwsze 2 punkty, bardzo łatwe nawigacyjnie, robimy w dość sporym „tramwaju”. Na razie to dopiero rozgrzewka, bo biegnie się szlakiem, po grzbiecie. Dopiero po PK2 stawka zaczyna się trochę rozciągać.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1RdZ_Y0EsI/AAAAAAAAC_g/q5ac7mqV_-A/s1600-h/Obraz+030.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1RdZ_Y0EsI/AAAAAAAAC_g/q5ac7mqV_-A/s320/Obraz+030.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Jedyne nasze foto z zawodów - po 1 punkcie kontrolnym - Asia wiąże buta, ja ruszam po podbiciu karty startowej (czyżbyśmy byli za szybcy dla fotoreporterów?)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Aura niezbyt przyjemna - dość wilgotno i mgliście. Śnieg, którego jest i tak niewiele, jest mokry.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1RhvQTiHhI/AAAAAAAADAI/DvbuL8-L2Pw/s1600-h/Obraz+023.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1RhvQTiHhI/AAAAAAAADAI/DvbuL8-L2Pw/s320/Obraz+023.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W międzyczasie słyszę, że dostałem jakieś sms-y. Gdy sprawdziłem, okazało się, że mój telefon złapał słowacką sieć. Jestem w lekkim szoku, bo wiem, że do granicy kawał drogi. Czyżby jakieś załamanie czasoprzestrzeni? Już w domu sprawdziłem, że do granicy było co najmniej 20 km. Dziwne to trochę…&lt;br /&gt;Do trójki lecimy już ostro w dół, na kierunek. Mijamy miejsce katastrofy bombowca B24 Liberator, czyli jak zawsze na rajdach, zwiedzanie w ekspresowym tempie. Razem z nami napiera zaprzyjaźniony Beriza Team (Maciek i Krzysiek). Jest ślisko i kilkakrotnie zaliczmy glebę. Na PK3 dochodzimy naszych bezpośrednich rywali z teamu &lt;a href="http://www.future.nazwa.pl/team_new/team.htm"&gt;Navigator&lt;/a&gt; (5 m-ce na MŚ w rajdach) – Dorotę Kwiatkowską i Maćka Dubaja i wspólnie zaliczamy kilka następnych punktów.&lt;br /&gt;Do tej pory nie było jakichś większych trudności nawigacyjnych, wejścia na PK dość oczywiste i ich realizacja także bez problemu. W dwóch miejscach (PK5 i PK7) mijamy się z kolejnymi rywalami z kategorii, także z teamu &lt;a href="http://www.future.nazwa.pl/team_new/team.htm"&gt;Navigator &lt;/a&gt;– Justyna Frączek i Łukasz Warmuz, którzy napierają jednak w mocniejszym tempie i są przed nami. Na podejściach przydają się kijki trekkingowe, bo jest dość stromo, a na zejściach znowu kilka razy tyłek styka się z podłożem. Śniegu jest dość mało, a dodatkowo miejscami na drogach jest ślisko, bo pojawił się lód. Generalnie mokro i już w butach niezbyt przyjemnie chlupocze.&lt;br /&gt;Na podejściu do PK8 robimy sobie z Asią lunch i wcinamy przygotowane przed startem kanapki, popijając odżywką z camelbaka. Trzeba się trochę posilić, bo przed nami jeszcze 2 część trasy. Oczywiście nie rozsiadamy się gdzieś na łączce, tylko robimy to w ruchu. Wprawdzie nie biegniemy, ale idziemy dość mocnym marszem. Na PK 8 jesteśmy razem z Dorotą i Maćkiem (Navigator), ale oni na PK9 obierają jakiś inny wariant, więc lecimy z Asią sami. W międzyczasie chłopaki z Berizy zostają gdzieś z tyłu.&lt;br /&gt;Przy podejściu na PK 9 widzimy czyjeś ślady i po dojściu na grzbiet, okazuje się, że są to chłopaki z zespołu Nieznani Sprawcy/Squad, czyli Maciek Więcek i Michał Jędroszkowiak, z którymi mijaliśmy się już kilkakrotnie tego dnia. Po chwili wspólnych poszukiwań PK9, stwierdzam, że to nie ta górka i trzeba odbić na południe. Okazuje się, że mam rację, bo po chwili widać lampion dziewiątki. Odbiegając na PK10 mijamy się z rywalami z Navigatora, jak widać też gdzieś lekko wtopili.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1Rg-ajmpxI/AAAAAAAAC_4/sSV-Blb0SmY/s1600-h/Obraz+020.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1Rg-ajmpxI/AAAAAAAAC_4/sSV-Blb0SmY/s320/Obraz+020.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Podczas analizy mapy, które dostaliśmy 1 h przed startem, zauważyłem że ten właśnie odcinek będzie najtrudniejszy nawigacyjnie i trzeba będzie uważać. Jednak docieramy na PK10 bez większych problemów razem z weteranami pieszych setek – Maćkiem i Michałem. Wspólnie robimy również następny PK nr 11.&lt;br /&gt;W międzyczasie zaczynam już kombinować, co dalej, bo ucieka nam nieubłaganie czas. Chłopaki postanawiają lecieć na PK12, a ja postanawiam go odpuścić, a zaliczyć „droższe” PK 13, 14 i 15. Na żółtym szlaku spotykamy się z rywalami z Navigatora, ale tymi szybszymi. Justyna z Łukaszem zaliczyli już PK12, który my odpuściliśmy. Wspólnie robimy PK13, a na podejściu z powrotem na żółty szlak rozmawiam z Łukaszem, co chcą jeszcze zaliczyć. Widząc, że czas umyka, postanawiam skrócić swoje założenia, odpuszczamy PK15 i lecimy z Asią na PK14, a w drodze do schroniska (mety) zaliczymy jeszcze PK12. Oni lecą na „piętnastkę”.&lt;br /&gt;Gdy wracamy z powrotem na grzbiet po zrobieniu PK14, widzimy Justynę wspólnie z Tomkiem Bergierem i Martą Siemańczyk z teamu Zgórmysyny. Dziwne jest dla nas to, że nie ma z nimi Łukasza. Na pytanie, co się stało, Justyna odpowiada, że Łukasz miał wypadek. Okazało się, że pośliznął się na oblodzonej drodze i załatwił sobie nogę w stawie skokowym. Powiadomili już organizatorów i GOPR, więc lecimy dalej. Zaliczmy wspomnianą już wcześniej „dwunastkę” i wpadamy na metę dużo przed limitem.&lt;br /&gt;Po podliczeniu wyników okazuje się, że prowadzimy w klasyfikacji MIX-ów. Oczywiście gdyby nie wypadek Łukasza, to na pewno oni byliby liderami. Jego wypadek okazał się na tyle skomplikowany, że znalazł się w szpitalu. Zwichnął nogę w kostce, a dodatkowo kość strzałkowa uległa złamaniu i trzeba było operować. Życzymy Ci Łukasz szybkiego powrotu na trasy zawodów.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/album/slides/Obraz%20015.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/album/slides/Obraz%20015.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt; Łukasz z Justyną (Navigator)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kilka mocnych drużyn męskich przeliczyło się z możliwościami i wpadli na metę już po limicie czasu, przez co byli zdyskwalifikowani. Regulamin dawał wprawdzie możliwość spóźnienia się na metę, ale jedynie pół godziny, co i tak skutkowało punktami karnymi. Organizator przewidział nagrodę w wysokości 1000 zł. dla zespołu, który zaliczy całą trasę, czyli wszystkie PK, ale niestety nikomu nie udało się tego uczynić w limicie czasu. Całość zrobili jedynie nasi towarzysze z części trasy. Maciek i Michał z zespołu Nieznani Sprawcy/Squad jako jedyni zaliczyli wszystkie punkty kontrolne, ale dotarli na metę 1 h po limicie.&lt;br /&gt;Wieczór upłynął nam na leczeniu zakwasów złocistym trunkiem, analizie tras i wariantów wspólnie z resztą zawodników. Po podliczeniu okazało się, że w czasie 7h13min zrobiliśmy z Asią ok. 40 km, no i mniej więcej 2500 m przewyższenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;ETAP 2&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Poranna pobudka nie była tak straszna, jak się spodziewałem. Wprawdzie bolało tu i ówdzie (cyborgiem nie jestem), ale spodziewałem się, że może być dużo gorzej.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/img/2010rakietyE2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="237" src="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/img/2010rakietyE2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;O 7 rano, czyli tak jak w sobotę, dostaliśmy mapy i była godzinka na analizę. Limit czasu na tym etapie wynosił 6 godzin, więc trzeba było tak wykombinować, aby zaliczyć jak najwięcej i opuścić jak najmniej. Proste, prawda?&lt;br /&gt;Po 1 etapie mieliśmy 23 punkty przewagi nad 2 zespołem (Navigator), więc po rzuceniu okiem na mapę, stwierdziłem, że z założenia opuszczamy PK2, gdyż miał on wartość jedynie 20 punktów (to co w nawiasie, mnoży się przez 10) i jeśli dobiegniemy w limicie czasu, to wtedy spokojnie utrzymamy przewagę, nawet gdy rywale zrobią całość.&lt;br /&gt;Poranek przywitał nas świeżym śniegiem. W całej Polsce pada, to czemu i tutaj miało nie sypnąć. Tak więc startujemy w śnieżnej zadymce. Nie jest to zbyt miłe, ponieważ śliskie fragmenty ścieżek przykrył świeży puch, także trzeba było podwójnie uważać, zwłaszcza na zbiegach.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1Rc52Po5mI/AAAAAAAAC_Q/b78Mr9W0rsE/s1600-h/20100110-083023.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1Rc52Po5mI/AAAAAAAAC_Q/b78Mr9W0rsE/s320/20100110-083023.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt; Na zdjęciu szef całego zamieszania na starcie 2 etapu - Romek Trzmielewski&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Do naszego pierwszego PK nr 11 lecimy dość sporą grupką. Wariant prosty, cały czas niebieskim szlakiem. Dopiero później zaczęły się trudniejsze warianty. Na kolejny punkt nr 12 stawka już się rozciąga, a aura poprawia się na tyle, że już nie pada. Początkowy zbieg po grzbiecie dał trochę adrenaliny, bo było sporo zwalonych drzew i dość ślisko. Później strome podejście, gdzie znowu przydają się kijki, bez których pewnie bym się zatęsknił i zapłakał. No i już cieplej ;-)&lt;br /&gt;Po zaliczeniu PK12 ruszamy na południe. Jakoś się zagapiłem i zamiast pobiec prosto, przez Obidowiec, skręciliśmy w stronę schroniska Stare Wierchy. Faktem jest, że zasugerowałem się tym, że przed nami pobiegły tam 2 zespoły, które były bezpośrednio przed nami. Po przebiegnięciu kilku minut, stwierdzam, że coś mi nie pasi. Konfrontacja mapy z kompasem daje wyjaśnienie, no i czas na drobną korektę. Po dobiegnięciu do czerwonego szlaku, kierujemy się w stronę PK6. Znowu czas na użycie kijków, podejście dość strome, ale wchodzimy na punkt całkiem czysto. Wprawdzie przez ten mały błąd tracimy pewnie z 5 minut, ale to i tak niewiele. Wspólnie z nami, tak jak w sobotę, napierają chłopaki z Beriza Team.&lt;br /&gt;Wchodzimy na grzbiet i pomykamy w stronę Turbacza, aby zaliczyć PK4. Na śniegu nie widać żadnych śladów prowadzących do punktu, więc nikt poza nami, nie zdecydował się teraz na „czwórkę”. Cóż, nie ma to jak autorskie warianty. Potem powrót tą samą trasą, po grzbiecie, aby bezproblemowo łyknąć PK7. Chłopaki z Berizy zostają z tyłu.&lt;br /&gt;Kolejny wariant (na PK5) wydaje się być trudny do realizacji, jednak udaje się znaleźć przepiękną, szeroką stokówkę, która wiodła po warstwicy i pasowała jak ulał do mojej koncepcji. Co ciekawe, nie ma jej na mapie…a była jak autostrada. Jednak nie na darmo to powiedzenie, że szczęście sprzyja lepszym. W okolicach punktu spotykamy Jasia Gracjasza (z Zenkiem Krzystonkiem - późniejszych zwycięzców kategorii weteran), któremu coś nie pasi. Razem z nami robią ten punkt i wspólnie wspinamy się na następny. Znowu kijki idą w ruch.&lt;br /&gt;„Ósemka” zostaje przeze mnie w myślach nazwana punktem posiłkowym Na 1 etapie przed, a w niedzielę po zaliczeniu „ósemki” wcinamy z Asią po pół kanapki. Tym razem robimy to w lekkim truchcie, bo trasa wiedzie po w miarę płaskim grzbiecie. Ładujemy akumulatory, bo jeszcze kilka podejść nas czeka.&lt;br /&gt;PK 9 zaliczamy bezproblemowo, ale przed „dziesiątką” pojawia się drobny dylemat. Na polanie przed punktem widzimy przed sobą grupkę zawodników, którzy szerokim łukiem obchodzą gospodarstwo. Najkrótszy wariant wiedzie jednak przy budynkach i tam też się kieruję. Słyszę kilka szczekających psów, które biegają sobie luźno po łące, jednak twardo kierujemy się z Asią prosto. Psy szczekają, karawana idzie dalej. A niech sobie szczekają, dopóki zachowują odpowiedni, bezpieczny dystans, to się nie boję. Żartuję sobie, widząc jednego z burków, ogryzającego kość, że nas już nie ruszą, skoro dopadły jakiś zespół przed nami – nasyciły się.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1RhPWmV-3I/AAAAAAAADAA/-4G89M7tll0/s1600-h/ct3890.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1RhPWmV-3I/AAAAAAAADAA/-4G89M7tll0/s320/ct3890.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt; Znowu z Bytowa z Rajdu 360 st.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Do „trójki” znowu trzeba podejść ok. 250 m w pionie. Zakładam sobie jakiś czas, w którym mamy zrobić PK3, aby jeszcze zostało czasu na zaliczenie ostatniego punktu i zmieszczenie się w limicie. Zaczynam rachować i optymizm podpowiada, że powinniśmy się wyrobić. Realizacja idzie zgodnie z założeniami.&lt;br /&gt;Na ostatni PK nr 1 mam 2 warianty: obiegowo po szlaku (bezpieczniej, ale dłużej) lub na krechę, po warstwicy. Asia nie marudzi, ale widzę, że już trochę odczuwa trudy dystansu, więc wybieram wariant krótszy. Cóż, ryzyko biorę na siebie, po tym, jak 2 dni przeszły bez większych błędów, jestem optymistycznie nastawiony. No i jakoś tym razem też się nie zawiodłem, bo wypadamy na szlak dokładnie w miejscu, gdzie mieliśmy wypaść.&lt;br /&gt;Do mety już praktycznie bez myślenia, bo po szlaku, ale trzeba się sprężać, bo czas nieubłaganie zbliża się do końca. Gdzie się da, to biegniemy, większe podejścia idziemy, ale szacuję, że bez problemu powinniśmy się wyrobić.&lt;br /&gt;Do schroniska wpadamy na minutę przez końcem limitu w dobrych humorach i co się okazało później, z największym dorobkiem punktowym, spośród wszystkich zespołów (nawet męskich).&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o cyferki, to tego dnia zrobiliśmy ok. 35 km, w tym ponad 2000 m przewyższenia, a zajęło nam to dokładnie 5:59.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, to rogaining jest ciekawą koncepcją zawodów. Oprócz tego, że musisz dać z siebie dużo kondycyjnie, to na tyle trzeba się pilnować, aby głowa mogła pracować sprawnie, żeby bezbłędnie nawigować, a ponadto, aby szacować, czy wyrobisz się w limicie czasu, aby zaliczać "drogie" punkty i nazbierać ich jak najwięcej.&lt;br /&gt;Gdy organizatorzy ogłosili &lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/wyniki.xls"&gt;łączne wyniki zawodów&lt;/a&gt; po 2 etapach, to okazało się, że oprócz zwycięstwa w kat. MIX, to wygraliśmy również &lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/news.html"&gt;nieoficjalną klasyfikację generalną&lt;/a&gt;. Rzadko zdarza się, aby ekipa MIXowa ograła facetów (i to nie byle jakich).&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1ReIh9b8aI/AAAAAAAAC_o/j4qT39BUdWE/s1600-h/DSC05052.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1ReIh9b8aI/AAAAAAAAC_o/j4qT39BUdWE/s320/DSC05052.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt; Foto z zakończenia zawodów&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Tak więc udało nam się z Asią wygrać zawody na rakietach śnieżnych, nie mając owych rakiet na nogach...ciekawe ;-)&lt;br /&gt;2 dni ścigania, ale to nie wszystko...trzeba jeszcze ze wszystkimi gratami na własnych nogach zejść na dół do samochodu. Powiem szczerze, że ciekawe akrobacje na oblodzonym szlaku można wyczyniać z obciążeniem na plecach. Niejeden łyżwiarz figurowy mógłby czegoś się nauczyć ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A poniżej filmik z owych zawodów. Nawet załapałem się z komentarzem ;-)&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie"value="http://www.youtube.com/v/G--jelBHuBs&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;paramname="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;paramname="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embedsrc="http://www.youtube.com/v/G--jelBHuBs&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always"allowfullscreen="true" width="560"height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Wykorzystano zdjęcia autorstwa Grzegorza Stodolnego z magazynu NPM, Rafała Nycza z AST oraz Piotra Siliniewicza z Silnego-Studia, a także film autorstwa chłopaków z portalu http://www.e-beskidy.com/&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-7168825299770775367?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/7168825299770775367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=7168825299770775367' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7168825299770775367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7168825299770775367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2010/01/rakiety-bez-rakiet.html' title='Rakiety bez rakiet'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/S1RgkPNDfRI/AAAAAAAAC_w/1rl-0_uiFU0/s72-c/IMG_5403.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-3094050855099049280</id><published>2010-01-05T14:12:00.004+01:00</published><updated>2010-01-13T14:43:41.909+01:00</updated><title type='text'>Z Nowym Rokiem świeżym krokiem</title><content type='html'>Tytuł dający do myślenia, zwłaszcza w kontekście cytatu (o Irenie Szewińskiej): "Biegnie jeszcze na czele, ale nie widać już tej świeżości w kroku...".&lt;br /&gt;Stary rok zakończyliśmy (nie) winnie u Jaśków w Siedlcach. Nie zeszło nam się długo, bo ok. 1 już byliśmy z Kasią w domu. Zaowocowało to tym, że tradycyjnie już Nowy Rok, ok. 11 powitaliśmy na biegowo. Wprawdzie tylko symbolicznie, bo coś ok. 30' tuptania, ale z premedytacją, bo w sobotę już kicaliśmy trochę szybciej.&lt;br /&gt;Owo startowe wejście w 2010 rok odbyło się na falenickiej wydmie podczas 1 tegorocznej edycji Zimowych Biegów Górskich.&lt;span id="goog_1262697255962"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1262697255963"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.entre.pl/team_galeria/Falenica100102/Falenica-2010%281%29-188.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://www.entre.pl/team_galeria/Falenica100102/Falenica-2010%281%29-188.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Sceneria typowo zimowa - śnieg i pod nogami i świeży z nieba oraz niewielki mróz, ok. -3, -4 st.C. Założenie było takie, aby w tych warunkach złamać 45'. Pierwsze kółko raczej spokojnie, aby mnie nie ścięło, no i wyszło 15'13", więc trochę zacząłem się obawiać o moje założenia. Ale na drugim kółku było dobrze, nawet przyspieszyłem, bo zrobiłem je w równe 15'. Na trzecim czułem się dobrze i w miarę świeżo, więc dalej cisnąłem i wyprzedzałem kolejnych rywali. Na końcówce zostało tyle siły, że pozwoliłem sobie na finiszowy sprint, co zaoowocowało wyprzedzeniem przed samą kreską Jacka Gardenera (chyba się nie spodziewał ataku na samej koncówce). Ostatnie kółko zrobiłem w 14'30", więc siły rozłożyłem właściwie i rozkręcałem się w miarę dystansu. Pozwoliło mi to na zajęcie 14 m-ca w gronie prawie 250 zawodników, więc nieźle. Jasiek był 10, a straciłem do niego ok. 1'30", ale on z kolei zaczął mocno i osłabł na końcówce.&lt;br /&gt;Kilka zdjęć z tych zawodów w &lt;a href="http://team.entre.pl/index.php?str=foto&amp;amp;show=154&amp;amp;nx=16558"&gt;galerii Entre&lt;/a&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;, natomiast wyniki &lt;a href="http://www.maratonczyk.pl/wyniki_2010/falenica_2010_01.xls"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Ja na tyle dobrze się czułem po tym biegu, że w niedzielę zrobiłem sobie długi trening (ponad 20 km) przy mrozie w granicach -9 st.C.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Tak więc Nowy Rok rozpoczęty świeżym krokiem ;-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-3094050855099049280?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/3094050855099049280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=3094050855099049280' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3094050855099049280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3094050855099049280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2010/01/z-nowym-rokiem-swiezym-krokiem.html' title='Z Nowym Rokiem świeżym krokiem'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-4729743573245846476</id><published>2009-12-28T09:31:00.004+01:00</published><updated>2009-12-28T10:14:08.717+01:00</updated><title type='text'>O tym i o owym...</title><content type='html'>Miało być o zakończeniu sezonu, o obozie kondycyjnym w Kościelisku...ale jakoś się nie mogłem zabrać do napisania kilku słów na te tematy.&lt;br /&gt;W ogóle jakoś ciężko mi się zmobilizować, aby coś tu co jakiś czas "skrobnąć". Nawet niedawno sam się złapałem na tym, że często zaglądam na blogi znajomych, chcąc przeczytać coś nowego i dziwię się, że znowu nic nowego nie napisali...aż mnie pewnego razu olśniło i się własnoręcznie sam siebie zapytałem: "A Ty?"&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Tak więc, korzystając z poświątecznego lenia i braku chęci do zabrania się za coś pożytecznego z rana w pracy...piszę. Niby nic się nie dzieje, ale pisać jest o czym, bo jednak dzieje się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż przed Świętami przeprowadziliśmy się z Kasią w końcu na swoje. Nowe mieszkanko zostało przez nas osiedlone we wtorek. Na tyle dobrze nam szła przeprowadzka, że w przypływie entuzjazmu czwartkowa Wigilia odbyła się już na nowych "śmieciach". Co ciekawsze, śpi mi się tam bardzo dobrze, śmiem twierdzić, że co noc to coraz lepiej ;-)&lt;br /&gt;Jeszcze pozostaje kwestia pozbierania wszystkich gratów ze starego mieszkania i posprzątania go, więc trochę roboty jeszcze nas czeka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innych ciekawostek, to Kasia "puchnie" mi coraz bardziej. Dzisiaj kolejna wizyta kontrolna u pana doktora od tych spraw, ale jak na razie wszystko w porządku i nasz synek (bo kilkukrotnie na USG widać było stosowne instrumenty) rozwija się prawidłowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o Święta, to tak jak się spodziewałem, śmignęły nie wiedzieć kiedy. Wigilia u nas w Zielonce w kameralnym gronie teściów, a 1 dzień Świąt w Wołominie u teściów, potem podróż do Siedlec. Tam trochę posiedzieliśmy z rodzicami, a wieczorem z braku planów udaliśmy się do Jaśków, no i pękło z gospodarzem małe co nieco. W 2 dzień, mimo lekkiego szumu w głowie, wybrałem się z rana na trening, bo wiedziałem, że jak nie teraz, to już wcale się nie zbiorę. Niby tylko 7 km, ale to lepsze niż nic. Potem obiad i popołudnie u ciotki Gośki, gdzie to zostałem przekonany do zostawienia auta, bo pomocne siostrzyczki odwiozą, więc nie miałem wyjścia...znowu %, jednak oszczędzałem się, bo na wieczór szykowała się powtórka u JanaPawła. Fotorelacja z owej wizyty jest u &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/jasiekpol/PrawieKoledowanie#"&gt;Jaśka na Picasie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę też nie odpuściłem z treningiem i wybrałem się na małe co nieco, przy okazji odbierając auto. Wyszło tego raptem 10 km, ale to co trzeba wypociłem ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś z rana ciężko było zwlec się do roboty, ale jakoś się udało zmieścić w studenckim kwadransie, jeśli chodzi o spóźnienie. Lukałem sobie dziś na stronę &lt;a href="http://www.team360.pl/content/zimowy-rajd-360-stopni-olsztynek"&gt;"Zimowego Rajdu 360 stopni"&lt;/a&gt; Na początku lutego zamierzamy tam się zmierzyć z trasą długą, która to podobno liczyć będzie prawie 200 km. Tradycyjnie będą rowery, treking, ale też coś zimowego - narty biegowe i...łyżwy ;-) Wypada tam wystartować i spróbować bronić &lt;a href="http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/zimowy-rajd-ekstremalny-360.html"&gt;zeszłorocznego tytułu&lt;/a&gt;, wywalczonego w Bytowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej, a dokładniej za niecałe 2 tygodnie, będę próbował znowu czegoś nowego, także zimowego - &lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/"&gt;AST Winter Trophy&lt;/a&gt;, czyli rajd na rakietach śnieżnych. Startuję z Aśką, czyli zwycięski skład z GEZnO. Formuła podobna, ale troszkę zmodyfikowana. Tym razem też 2 etapy, ale w formie rogainingu:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/rogaining.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="292" src="http://www.compass.krakow.pl/rakiety/rogaining.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zadaniem startujących zespołów jest zdobycie jak największej ilości punktów wagowych (P) w określonym limicie czasu. Każdemu punktowi kontrolnemu (pk)&amp;nbsp; ustawionemu w terenie przypisane są odpowiednie punkty wagowe (P), co widać na mapie - im dalej od startu/mety, tym większa wartość punktów. Ilość pk i kolejność ich zaliczania każdy zespół wybiera według własnego uznania.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Aha...zapomniałem, że bazą zawodów jest schronisko na Turbaczu, czyli areną zmagań są Gorce...tylko ciekawe, czy śnieg będzie. Bo ten co był, to stopniał, ale jak patrzę za okno, to znowu biało - właśnie pada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Się zobaczy, a tymczasem kończę. Lepiej częściej i mniej ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-4729743573245846476?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/4729743573245846476/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=4729743573245846476' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/4729743573245846476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/4729743573245846476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/12/o-tym-i-o-owym.html' title='O tym i o owym...'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-2818375065367500818</id><published>2009-11-10T14:59:00.008+01:00</published><updated>2010-01-11T14:04:56.047+01:00</updated><title type='text'>GEZnO 2009</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niby już po sezonie, ale postanowiłem się jeszcze trochę umęczyć. Chodziło mi to po głowie już od jakiegoś czasu, no i spróbowałem wprowadzić ten mój pomysł w życie. A chodzi mianowicie o start w &lt;b&gt;Górskich Ekstremalnych Zawodach na Orientację&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/gezno/album3/slides/IMG_8538.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://www.compass.krakow.pl/gezno/album3/slides/IMG_8538.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako, że są to zawody, w których startują zespoły 2-osobowe, więc musiałem poszukać sobie partnera. Jasiek nie wchodził w grę, bo w tym terminie miał zaplanowane powiększenie rodziny (już po temacie – witamy małego Janiaka na świecie :-) ) Więc od razu pomyślałem o Asi Garlewicz – naszej partnerce, z którą wspólnie z Jaśkiem i Marcinem Zdziebło, wygraliśmy w tym roku „Zimowy Rajd 360 stopni”. Asia chętnie przyjęła moją propozycję i był to strzał w „10”.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;GEZnO w tym roku odbywało się w masywie Pilska, a bazą zawodów było schronisko na Hali Miziowej i tu był ulokowany start i meta tych 2-etapowych zawodów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zasada zawodów jest taka, aby w jak najkrótszym czasie zaliczyć wszystkie punkty, które mamy zaznaczone na mapie. Dodatkowo mamy możliwość samodzielnego wyboru wariantu - tzw. scorelauf, więc tu też można stracić lub zyskać. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla chętnych zamieszczam mapy poszczególnych etapów, zobaczcie "z czym to się je":&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Etap 1&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/mapy/2009GEZnOe1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://www.lawecki.com/mapy/2009GEZnOe1.jpg" width="175" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Etap 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/mapy/2009GEZnOe2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://www.lawecki.com/mapy/2009GEZnOe2.jpg" width="173" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A poniżej subiektywny opis moich wrażeń z trasy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/Svlwxn8W7mI/AAAAAAAAC20/bNR6_PffNQw/s1600-h/Zdj%C4%99cie050.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do etapu 1 wszystkie zespoły wystartowały wspólnie o godz. 9. Pogoda niezbyt sprzyjająca, bo było mokro, a miejscami leżało sporo śniegu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;My zaczęliśmy od punktu kontrolnego (PK) nr 10, później w lewo do PK 3 i dookoła Pilska, w większości po stronie słowackiej. Na 1 punkcie byliśmy jako pierwsi, ale na trójce już przez mój błąd, straciliśmy ok. 10-15 minut, bo "wywaliło" nas za bardzo w lewo. Jak widać na mapach, trasy były pobudowane tak, że sporo przebiegów trzeba było realizować na przełaj, nie tylko drogami. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejne PK zaliczaliśmy w miarę bez większych nawigacyjnych problemów. Jednak, to co napisałem wcześniej, większość trasy prowadziła po prostu przez las, no i miejscami ostro w górę. Najlepiej widać to na przebiegu z PK 8 na PK 2, gdzie trzeba było podejść prawie 400 m (w pionie) na niewielkim odcinku. Dodatkowo na przełęczy była dosyć gęsta kosodrzewina oraz sporo śniegu (miejscami nawet po udo). &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejny przebieg też nie należał do łatwych, bo po zaliczeniu PK 2, aby nie tracić za bardzo wysokości i wstrzelić się w odpowiednią drogę do PK 1, trzeba było cisnąć trawersem, a co widać z mapy, było tam dość stromo. Jednak udało się bezproblemowo. Kolejny PK 11 od dołu, od asfaltu, następnie do PK 5 przez szlak na granicy. Do ostatniego naszego punktu – PK 4 musieliśmy znowu trochę stracić wysokości, ale pewniejsze wejście. Myślałem też o innym wariancie, aby po PK 11 zrobić PK 4 i zakończyć na PK 5, ale to co napisałem wcześniej, na „czwórkę” pewniejsze wejście było od strony „piątki”, niż od 11. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do mety niestety znowu w górę, ale pocieszaliśmy się z Asią, że to już na dzisiaj koniec. Gdy zameldowaliśmy się w schronisku, okazało się, że jesteśmy 1 pierwszą parą w kategorii MIX. Trasa zajęła nam 4 h 34 min. Nie zdążyliśmy ochłonąć, gdy po chwili na mecie pojawiła się czeska para – rywale z naszej kategorii, których wyprzedziliśmy jedynie o 1 minutę. Gdy porozmawialiśmy z nimi, okazało się, że oni poszli w przeciwną stronę i zaczęli od PK 4. W sumie tak się domyślałem, bo wydawało mi się w okolicach PK 2, że widziałem ich, podchodzących do tego punktu od strony PK 1. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnie miejsce na pudle tego etapu zajęły 2 polskie teamy, które wspólnie pokonały trasę, więc były sklasyfikowane ex aequo, ale ich strata do nas była już znaczna (ponad 1 h).&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Z Asią na mecie 1 etapu&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.compass.krakow.pl/gezno/album3/slides/IMG_8686.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://www.compass.krakow.pl/gezno/album3/slides/IMG_8686.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczorkiem integracja w rajdowym gronie, oglądanie zdjęć z 1 dnia zawodów, filmów ze starych rajdów oraz leczenie ran i zakwasów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Start 2 etapu o godz. 8 w niedzielę. Pogoda o niebo lepsza, niż wczoraj – słonecznie, ale czuć lekki mróz. Zasada jest taka, że jako pierwsi startują liderzy, a potem, zgodnie z sobotnimi wynikami, kolejne ekipy, z taką stratą czasową, jaką mieli po 1 etapie (tzw. start handicupowy).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/Svlxt_lqs1I/AAAAAAAAC28/TKj3EwO7Tio/s1600-h/Zdj%C4%99cie029.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/Svlxt_lqs1I/AAAAAAAAC28/TKj3EwO7Tio/s320/Zdj%C4%99cie029.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym razem trasy wytyczone po polskiej stronie, dystans trochę mniejszy, no i co za tym idzie – mniejsze przewyższenie. Zaczęliśmy z Asią od PK 3, bez najmniejszych problemów, cały czas w dół, ale ostrożnie, bo było ślisko. Cały czas jednak była jakaś obawa, że za plecami pojawią się rywale, którzy wystartowali zaledwie minutkę po nas. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do kolejnego punktu – górnej stacji wyciągu (PK 10), lecimy „na krechę”, gdyż nie udało się zlokalizować drogi, która wiodła po części trawersem. Kilka razy lądujemy z Asią na glebie, ale bez żadnych poważniejszych problemów, oprócz mokrych tyłków. Ważne, że realizacja przebiegu jest szybka. Jak później patrzę w górę na strome zbocze, po którym zbiegaliśmy, to się zastanawiam, czy jestem jeszcze normalny? Asia leci w dół, a ja potwierdzam PK 10 na karcie startowej. Gdy biegłem w dół, aby ją dogonić, to poślizgnąłem się na mokrych kamieniach i niestety tak niefortunnie upadłem, że rozwaliłem sobie prawą dłoń i kolano. Dodatkowo rozerwałem sobie moje ulubione lajkry (NB). Trochę krwi, ale bez przesady…po jakimś czasie już o tym nie pamiętam, gdyż trzeba nawigować i gnać do przodu. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejne punkty mijają bez problemów. Trochę się wkurzam na przebiegu z PK 9 na PK 8, gdyż przebiegamy obok zaparkowanego auta, którym będziemy wracać. Uświadamiam sobie, że najpierw muszę się jeszcze jakoś wdrapać znowu do schroniska, aby po południu, po zakończeniu zejść z powrotem, z ciężkim plecakiem i skumulowanymi w nogach zakwasami, po 2 dniach ścigania…cóż, taki już urok zawodów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na przebiegu do PK 6 stwierdzam, że teraz już za bardzo nie ma gdzie zbiegać, że większość będzie pod górę. Po zaliczeniu tego PK, lecimy w górę, do żółtego szlaku. Na tym odcinku mijamy się z naszymi rywalami, którzy ponownie realizują trasę w przeciwnym kierunku. Gdy mówię Asi, że my mamy już zaliczone 6 punktów (z 9), a oni dopiero 3, to nastraja nas to pozytywnie. Oby te PK, które nam zostały, zaliczyć bez żadnej wtopy…&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobiegając do PK 1, zastanawiałem się nad kolejnym wariantem. Były 2 opcje: bezpieczniejsza oraz trochę mniej bezpieczna ;-) Po podbiciu punktu, wróciliśmy tą samą trasą, żółtym szlakiem, do czarnego. Wybrałem wariant mniej bezpieczny, gdyż trzeba było na PK 5 wstrzelić się po trawersie. Ta druga opcja, to było zbiegnięcie w dół, do asfaltu i dojście do punktu zielonym szlakiem. Jednak nie podobało mi się to, że musielibyśmy stracić ponad 100 m wysokości, które później trzeba było i tak wypałować w górę. Wolałem, abyśmy nie tracili wysokości, a wstrzelenie się później na zielony szlak, mniej więcej na wysokości PK 5, uznałem za możliwe do zrealizowania. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odbiegając od PK 1, po jakichś 3-5 minut, spotkaliśmy liderów trasy męskiej – Sławka i Michała (Navigator), którzy zmierzali na ten właśnie punkt. My spokojnie czarnym szlakiem w górę i tak jak zakładałem, przed szczytem w prawo po trawersie dobiliśmy do zielonego szlaku. Tam spotkaliśmy ponownie Navigatorów, którzy napierali na PK 5. Stwierdziłem więc, że nasz wariant był korzystny, gdyż w stosunku do chłopaków, zrealizowaliśmy go jedynie te 3-5 minut wolniej, a wiadomo, że poruszaliśmy się z mniejszą prędkością. Dodatkowo, nie mieliśmy w nogach ekstra 100 metrów podejścia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatni punkt też bez żadnego wahnięcia, a do mety ino gwizd. Jakoś sporo sił jeszcze zostało, także podbiegaliśmy z Asią tam gdzie się dało, choć do mety trzeba było „wznieść się” jeszcze prawie 300 metrów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i udało się, dobiegliśmy na 1 miejscu! Czesi wpadli na metę 11’ za nami, więc zyskaliśmy nad nimi na tym etapie dodatkowo 10 minut.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/Svlwxn8W7mI/AAAAAAAAC20/bNR6_PffNQw/s1600-h/Zdj%C4%99cie050.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/Svlwxn8W7mI/AAAAAAAAC20/bNR6_PffNQw/s320/Zdj%C4%99cie050.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podsumowując, to jestem bardzo zadowolony z tego startu. Mimo braku jakiegoś specjalnego przygotowania do tych zawodów, kondycyjnie było spoko. Jeśli chodzi o aspekt techniczny, czyli nawigację, to oprócz 1 błędu na 1 etapie, reszta praktycznie jak w masło. Wiadomo, że zawsze można dyskutować, czy obrane warianty były idealne, ale realizacja była prawidłowa i z tego się trzeba cieszyć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Asia jak zawsze mocna, mimo iż znowu narzekała, że się słabo czuje ;-) Ciekawe jak ja bym się zajechał, gdyby ona czuła się mocno? ;-) Także wielkie dzięki Asiu za wspólne napieranie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po zakończeniu, gdzie odebraliśmy drobne upominki za zwycięstwo w kategorii MIX, na osłodę zostało zejście na dół, do parkingu, z całym dobytkiem ;-) Tutaj też nogi swoje dostały…&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-2818375065367500818?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/2818375065367500818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=2818375065367500818' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2818375065367500818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2818375065367500818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/11/gezno-2009.html' title='GEZnO 2009'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/Svlxt_lqs1I/AAAAAAAAC28/TKj3EwO7Tio/s72-c/Zdj%C4%99cie029.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-3407357195636403138</id><published>2009-11-10T14:47:00.005+01:00</published><updated>2009-11-23T13:22:09.140+01:00</updated><title type='text'>Zmiany na stronie</title><content type='html'>Do tej pory większość moich "wypocin" przelewałem do sieci poprzez njusy na swojej stronie: &lt;a href="http://www.lawecki.com/"&gt;www.lawecki.com&lt;/a&gt; Jednak poprzez pewne zbrodnicze działania wirusów i tym podobnych indywiduów postanowiłem zmienić co nieco w swojej działalności sieciowej i pisać o tym co u mnie, poprzez bloga pod niniejszym adresem, czyli: &lt;a href="http://szymonlawecki.blogspot.com/"&gt;szymonlawecki.blogspot.com&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-3407357195636403138?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/3407357195636403138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=3407357195636403138' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3407357195636403138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3407357195636403138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/11/zmiany-na-stronie.html' title='Zmiany na stronie'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-5493610732411911566</id><published>2009-11-10T14:47:00.002+01:00</published><updated>2009-11-10T14:47:08.859+01:00</updated><title type='text'>ME w Radioorientacji 2009 - Bułgaria</title><content type='html'>&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-5493610732411911566?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/5493610732411911566/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=5493610732411911566' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5493610732411911566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5493610732411911566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/11/me-w-radioorientacji-2009-bugaria.html' title='ME w Radioorientacji 2009 - Bułgaria'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-6807690293543253967</id><published>2009-11-05T13:36:00.007+01:00</published><updated>2009-11-05T14:04:27.426+01:00</updated><title type='text'>Mistrzostwa Czech w Radioorientacji 2009</title><content type='html'>Po tym, jak mi niezbyt poszło w Kanadzie, wybrałem się najpierw na Litwę. Tam na Mistrzostwach Litwy, zająłem 1 i 2 miejsce, więc już trochę sobie humorek poprawiłem.&lt;br /&gt;2 tygodnie później, wybraliśmy się na &lt;b&gt;Mistrzostwa Czech w Radioorientacji&lt;/b&gt;. Jak poszukałem map tamtych terenów, to przypominały kartkę papieru, na którą nasrało stado much. Jednak tam też było "pudłowo".&lt;br /&gt;Fotki z tych zawodów, są dostępne tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;/center&gt;&lt;center&gt;&lt;/center&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/szymonlawecki/MistrzostwaCzechWRadioorientacji2009#"&gt;&lt;img border="0" height="160" src="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLCTU0_axI/AAAAAAAACxc/d8tgWYFCptM/s720/IMG_9165.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt; A co tam się działo, w rozwinięciu wiadomości.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Teren, tak jak już wspomniałem przy okazji map, był ciężki. Nie dość, że niezłe góreczki, to dodatkowo od groma skał, cała mapa nakropkowana na czarno od piaskowców. Jadąc tam, nie nastawiałem się na jakiś wielki wynik. Znając tamtą konkurencję oraz to, że ich zawody nie należą do łatwych, zadowolony byłbym, gdybym się znalazł w 6-tce.&lt;br /&gt;1 dzień, to start na 3,5 MHz, czyli "konik" Czechów. Pobiegłem na miarę swoich możliwości, jednak mimo wszystko było troszkę do wyjęcia, poprzez kilka błędów.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLC5HUZRvI/AAAAAAAACyk/dqnJ76TEY3U/s1600/IMG_9188.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLC5HUZRvI/AAAAAAAACyk/dqnJ76TEY3U/s320/IMG_9188.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jak widać, już na PK1 mogłem pobiec inaczej. Jednak tak to jest, jak się cały czas w Polsce biega na słabszych nadajnikach i przyjedzie do Czech późno. Nie zdążyliśmy sprawdzić i wyskalować sprzętu. Przez to wydawało mi się, że 1-ka będzie na wcześniejszej górze. No i przez to już na dzień dobry miałem kilkanaście warstwic w nogach.&lt;br /&gt;Potem kolejne 2 punkty raczej bezbłędnie, jeśli chodzi o wykonanie. Ale można je było zrobić w innej kolejności. Tzn. po 1, lepiej było pójść na 3-kę, a potem na 2-kę. Ale weź wyczuj, że 3 jest blisko, jak masz niewyskalowany odbiornik. No ale nie był to jakiś wielki błąd.&lt;br /&gt;Potem 5 i 4 raczej też bez większych problemów. Cały czas wiedziałem gdzie jestem na mapie i cały czas kontrolowałem nie znalezione jeszcze PK. Przez to znałem też mniej więcej miejsce ich lokalizacji i tak dobierałem trasę biegu, aby się nie nawspinać, jak na 1-kę ;-)&lt;br /&gt;Od ostatniego PK do mety dałem z siebie to co zostało. W głowie myśl, że jest dobrze, bo na 5-ce widziałem odbiegającego Kubę Omę, który startował pewnie jakieś 10' przede mną i wiedziałem już że jest OK. Dobiegając myślałem, aby jeszcze coś z siebie wykrzesać, "zadłużyć się"...spłacę to za linią mety.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLBqZ5vcWI/AAAAAAAAC0A/O72AX1L_9jg/s1600/IMG_9143.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLBqZ5vcWI/AAAAAAAAC0A/O72AX1L_9jg/s320/IMG_9143.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Na mecie 3,5 MHz&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;No i udało się. Po 11 latach zostałem ponownie &lt;b&gt;Mistrzem Czech&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLCghDGtuI/AAAAAAAACx8/jJ8n1RqZX8w/s1600/IMG_9173.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLCghDGtuI/AAAAAAAACx8/jJ8n1RqZX8w/s320/IMG_9173.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Z Miszką - Mistrzowie Czech w seniorskich kat.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wygrałem, ale nie było łatwo. W czołówce było ciasno, do 5 m-ca praktycznie co minutkę był kolejny zawodnik.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.ardf.cz/vysledky/2009/20090829_AFK_MCR2009.pdf"&gt;Tutaj można popatrzeć na wyniki.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2 dzień, to 144 MHz. Tego dnia też nie było łatwo. Teren bardzo podobny, co przy UKF-ie prognozowało niezbyt pozytywnie ;-) Jednak mimo kilku błędów udało mi się znowu stanąć na podium. Przegrałem jedynie z Karelem Fucikiem, sporo, bo aż 10', ale ze swoją kondycją tyle bym nie urwał...5' na pewno, ale więcej już byłoby ciężko.&lt;br /&gt;Ciekawy był dobieg, bo od majaka, do linii mety, było ok. 900 m i to cały czas lekko w dół. Jak fajnie się biegło, widać po poniższej fotce - ja prawie fruwam :-)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLCvUU4YTI/AAAAAAAAC1w/TMLm3Hn4I1w/s1600/IMG_9181.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLCvUU4YTI/AAAAAAAAC1w/TMLm3Hn4I1w/s320/IMG_9181.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-6807690293543253967?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/6807690293543253967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=6807690293543253967' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6807690293543253967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6807690293543253967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/11/mistrzostwa-czech-w-radioorientacji.html' title='Mistrzostwa Czech w Radioorientacji 2009'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvLCTU0_axI/AAAAAAAACxc/d8tgWYFCptM/s72-c/IMG_9165.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-5186090883472803600</id><published>2009-11-04T11:00:00.007+01:00</published><updated>2009-11-05T13:32:15.479+01:00</updated><title type='text'>WPFG 2009 - Vancouver, Kanada</title><content type='html'>Udało się zrealizować marzenia i w lipcu poleciałem do Vancouver na &lt;a href="http://www.2009wpfg.ca/index.php"&gt;&lt;b&gt;Światowe Igrzyska Policjantów i Strażaków&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Sporo zdjęć można obejrzeć, kliknąwszy najsampierw w poniższą fotografię ;-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;/center&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/szymonlawecki/WorldPoliceFireGames2009VancouverKanada#"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://lh6.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvFOAutOncI/AAAAAAAACss/OBQuOvYAg_k/s512/IMG_8112.JPG" width="177" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zacznę od tego, że ten mój wyjazd nie doszedłby do skutku, gdyby nie pomoc kilku osób i instytucji. Udział w Igrzyskach zapewniły mi 2 firmy: &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.protect.waw.pl/pol/"&gt;Protect&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; i jej prezes p. Tadeusz Cisek oraz firma &lt;b&gt;&lt;a href="http://unibep.pl/pl/index.php"&gt;Unibep&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, w której pracuje kolega ze szkolnej (podstawowej) ławy - Paweł Żelazowski i to on w zasadzie "nagrał" swojemu szefostwu moją sprawę.&lt;br /&gt;Impreza super, bardzo dużo zawodników (10,5 tys.), no i nieoceniona pomoc Polonii. Jednak niedosyt pozostał... Tak to jest, jak się wraca bez medalu. Najbliżej było w konkurencji, którą uważałem za koronną, czyli w biegu na orientację. Zająłem tak znienawidzone przez sportowców - 4 miejsce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-5186090883472803600?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/5186090883472803600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=5186090883472803600' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5186090883472803600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5186090883472803600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/11/wpfg-2009-vancouver-kanada_04.html' title='WPFG 2009 - Vancouver, Kanada'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/SvFOAutOncI/AAAAAAAACss/OBQuOvYAg_k/s72-c/IMG_8112.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-1494413207286761547</id><published>2009-11-04T10:59:00.004+01:00</published><updated>2009-11-04T12:47:21.272+01:00</updated><title type='text'>Zmiany, zmiany, zmiany...</title><content type='html'>W wakacje dowiedzieliśmy się z Kasią, że będziemy mieli dzidziusia :-)))&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SvFIAkYF23I/AAAAAAAACr8/386_uIeJv04/s1600-h/ciaza+serce+na+brzuchu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SvFIAkYF23I/AAAAAAAACr8/386_uIeJv04/s200/ciaza+serce+na+brzuchu.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Obliczenia wskazują, że rodzicami staniemy się pod koniec marca. Kasia się śmieje, że przetrzyma do 10 kwietnia, abyśmy razem mieli urodziny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-1494413207286761547?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/1494413207286761547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=1494413207286761547' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/1494413207286761547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/1494413207286761547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/11/zmiany-zmiany-zmiany_04.html' title='Zmiany, zmiany, zmiany...'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SvFIAkYF23I/AAAAAAAACr8/386_uIeJv04/s72-c/ciaza+serce+na+brzuchu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-2977868072367490543</id><published>2009-11-04T10:59:00.000+01:00</published><updated>2009-11-04T10:59:04.353+01:00</updated><title type='text'>Jurassic Cup 2009 - Podlesice</title><content type='html'>W długi, czerwcowy weekend (11-14.06.2009 r.) zorganizowaliśmy w Podlesicach po raz pierwszy &lt;a href="http://jurassiccup.blogspot.com/" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;Międzynarodowe Zawody w Radioorientacji Sportowej "Jurassic Cup"&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, będące eliminacjami do Mistrzostw Europy w Bułgarii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może nie wszystko wyszło tak, jak sobie to zaplanowaliśmy...przede wszystkim pogoda, ale tego nie da się zaplanować. Mam nadzieję, że nie była to jednorazowa inicjatywa i w przyszłym roku więcej zawodników odwiedzi jurajskie skałki, aby się pościgać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/jurassiccup/doc/2009JurassicGeneralRESULTS.pdf" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;Wyniki klasyfikacji generalnej&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Rezultaty poszczególnych etapów oraz międzyczasy można znaleźć na &lt;a href="http://jurassiccup.blogspot.com/" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: purple;"&gt;stronie zawodów&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia można oglądać tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/jurassiccup"&gt;&lt;img border="0" height="160" src="http://lh5.ggpht.com/_UCFE5H-Ru1U/Stdn0qNv6HI/AAAAAAAAARc/dRBgKfXjlyc/s720/2009JurassicCupE1_037.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-2977868072367490543?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/2977868072367490543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=2977868072367490543' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2977868072367490543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2977868072367490543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/11/jurassic-cup-2009-podlesice.html' title='Jurassic Cup 2009 - Podlesice'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_UCFE5H-Ru1U/Stdn0qNv6HI/AAAAAAAAARc/dRBgKfXjlyc/s72-c/2009JurassicCupE1_037.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-2341611030443082431</id><published>2009-10-26T18:47:00.009+01:00</published><updated>2009-10-30T13:32:14.266+01:00</updated><title type='text'>O-Sport Cup, Vizovice, Czechy</title><content type='html'>Ze względu na zagrożenie pożarowe w lasach k/Bydgoszczy, gdzie w weekend 8-10 maja miały odbywać się Mistrzostwa PZK, przesunięto ich termin na czerwiec. No i co tu zrobić z takim pięknie się zapowiadającym, ale jednak wolnym weekendem? Czemu nie wybrać się do naszych południowych sąsiadów na 3-dniowe zawody w radioorientacji - O-Sport Cup, organizowanymi przez Karela Fucika?&lt;br /&gt;Zdjęcia z wypadu można oglądać tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/szymonlawecki/0905810OSportCupVizoviceCzechy#"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUggp4XIzI/AAAAAAAABYE/5-svFcsWb3o/s1600/IMG_5990.JPG" width="170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;W zeszłym roku byliśmy na tych zawodach z Nalepem, no i było piknie. Tym razem jednak tylko z Kasią, ale też było fajnie.3 dni ścigania się z Czechami i Słowakami po górkach koło Żlina i Vizovic dało nieźle w kość. Karel Fucik, jak organizator zawodów spisał się na medal.&lt;br /&gt;W piątek Mistrzostwa Czech na krótkim dystansie na 3,5 MHz. Szybka trasa, cykle 30 sekundowe, niezłe górki, no i śmiganie prawie w powietrzu ;-)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUgob-2cvI/AAAAAAAABYk/P3jgE1kTPI4/s1600/IMG_5997.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUgob-2cvI/AAAAAAAABYk/P3jgE1kTPI4/s320/IMG_5997.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Mimo tego "polotu" i w miarę szybkiego biegu, poprzez zły wariant niestety poleciałem w klasyfikacji &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;na 8 miejsce (na 20), a&amp;nbsp; do medalu zabrakło tylko 3,5'.&lt;br /&gt;Mapa zawodów:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUjxYjnhOI/AAAAAAAABcs/yzytkKOwMJY/s1600/staku09.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUjxYjnhOI/AAAAAAAABcs/yzytkKOwMJY/s320/staku09.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Drugi dzień, to bieg klasyczny na 144 MHz. Teren wymagający, duże przewyższenia i znowu błędy. Tym razem nie wariantowe, ale typowe dla UKF-u i górek ;-) Pierwsze 3 punkty w miarę spoko, oczywiście pomijam tempo, gdyż z samego aspektu fizycznego na 5-ce traciłem już do Kuby 5', a nie popełniłem błędu ;-) Niestety później naciąłem się jak młody. Przy przebiegu na 4, mimo wcześniejszych namiarów w okolice punktu, cofnęło mnie, jak byłem w dole. Taki to już niestety jest ten UKF. Potem na 1-kę też mnie zakręciło przy samym punkcie. Byłem poniżej i niestety sygnał już nie był taki czysty i oczywisty. Tym razem poprawiłem się o 1 pozycję, w stosunku do piątku, ale duża strata...w zasadzie tylko na 2 ostatnich punktach, bo na piątce byłem jeszcze na pudle.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUjygtndmI/AAAAAAAABcw/HcuzmWSBw_s/s1600/splet09a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUjygtndmI/AAAAAAAABcw/HcuzmWSBw_s/s320/splet09a.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po południu wybraliśmy się z Omami (no i Andriejem) do skansenu w Rożnovie pod Radhostem. Ciekawe budynki, no i można było (o ile nie było się kierowcą) popróbować śliwowicy i innych zacnych trunków...niektórzy to mają fajnie ;-)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUg37KbvyI/AAAAAAAABZc/3MonBqhP6ZM/s1600/IMG_6012.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUg37KbvyI/AAAAAAAABZc/3MonBqhP6ZM/s320/IMG_6012.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Ciekawe ule ;-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUg9b0nbzI/AAAAAAAABZs/nTU6S4-zmqk/s1600/IMG_6016.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUg9b0nbzI/AAAAAAAABZs/nTU6S4-zmqk/s320/IMG_6016.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W jednym z budynków była też wystawa akcesoriów rzeźniczych...no i kilka zdjęć w tej tematyce było na ścianach :-)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUhJF5YpnI/AAAAAAAABaU/ZE_nROfbLKc/s1600/IMG_6030.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh6.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUhJF5YpnI/AAAAAAAABaU/ZE_nROfbLKc/s320/IMG_6030.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wieczorkiem postrzelaliśmy sobie z wiatrówki, bo Andriej dostał od Miszki w prezencie. Tu moja małżonka była bezkonkurencyjna.&lt;br /&gt;Ostatni dzień, to ta sama mapa, co w sobotę, z tymże 3,5 MHz - klasyk. Niestety, 2 dni ścigania w górkach dały w kość. Jednak organizm niezwyczajny do takich przewyższeń, technicznie też kilka błędów, no i znowu daleko w klasyfikacji - 7 m-ce.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUj0AYzSgI/AAAAAAAABc0/Xn86OyHpdNM/s1600/splet09b.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh5.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUj0AYzSgI/AAAAAAAABc0/Xn86OyHpdNM/s320/splet09b.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUhvn4D60I/AAAAAAAABcQ/O8eYhlzbxoU/s1600/IMG_6070.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUhvn4D60I/AAAAAAAABcQ/O8eYhlzbxoU/s320/IMG_6070.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-2341611030443082431?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/2341611030443082431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=2341611030443082431' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2341611030443082431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2341611030443082431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/o-sport-cup-vizovice-czechy.html' title='O-Sport Cup, Vizovice, Czechy'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_qvZ5pczqUk8/ShUggp4XIzI/AAAAAAAABYE/5-svFcsWb3o/s72-c/IMG_5990.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-3529463207722205375</id><published>2009-10-22T13:58:00.005+02:00</published><updated>2009-10-22T14:39:04.899+02:00</updated><title type='text'>Kijowska Wiosna 2009</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak co roku, w długi majowy weekend u naszych wschodnich sąsiadów orgaznizowane są 4-dniowe zawody w radioorientacji, &lt;a href="http://www.ardf.kiev.ua/"&gt;"Kijowską Wiosną"&lt;/a&gt; zwane. Już z samej nazwy, niezbyt rozgarnięty czytelnik może wydedukować, że rzecz się ma w Kijowie.&lt;span id="goog_1256211314418"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1256211314419"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBId6nLz9I/AAAAAAAACno/8hKQ5cwGYOM/s1600-h/IMG_5659.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBId6nLz9I/AAAAAAAACno/8hKQ5cwGYOM/s320/IMG_5659.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyjechaliśmy w miarę wcześnie, więc zaraz po zakwaterowaniu, po południu ruszyliśmy do miasta, gdyż nasze zakwaterowanie było jak zawsze na obrzeżach. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBMDh1fjHI/AAAAAAAACoo/ZtBjhu38r0g/s1600-h/IMG_5805.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBMDh1fjHI/AAAAAAAACoo/ZtBjhu38r0g/s320/IMG_5805.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Kasia nie była jeszcze w Kijowie, więc dla niej był to ten przysłowiowy "pierwszy raz". Zwiedzaliśmy jak zawsze przepiękne monastyry. Powyżej, na zdjęciu Sobór Św. Michała, a poniżej Sobór Św. Zofii.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBM1U7tpEI/AAAAAAAACow/9LBYcpiVvbI/s1600-h/IMG_5781.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBM1U7tpEI/AAAAAAAACow/9LBYcpiVvbI/s320/IMG_5781.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Pierwszego dnia na starcie spotkaliśmy sporo znajomych. Był m.in. Andriej z Miszką.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBNMcVyNdI/AAAAAAAACo4/ulAVyBmbt0M/s1600-h/IMG_5700.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBNMcVyNdI/AAAAAAAACo4/ulAVyBmbt0M/s320/IMG_5700.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Dostałem też ciekawą propozycję. Otóż jeden z rosyjskich trenerów - Kostia Żeleński, zapytał o to, czy na mecie będzie mnie mógł zbadać. A chodziło konkretnie o badanie zakwaszenia i tętna. Spoko, oni się w to bawią, a my... Podobno kiedyś, wieki temu, PZRS zakupił aparaturę do pomiaru zakwaszenia we krwi...ale nikt jej nigdy na oczy nie widział. A czyż to nie byłoby przydatne w treningu, w kontroli wysiłku?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;No comments...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBOAGhrShI/AAAAAAAACpA/cz1vVZeraxM/s1600-h/IMG_5717.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBOAGhrShI/AAAAAAAACpA/cz1vVZeraxM/s320/IMG_5717.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Powyżej robię kilka rzeczy naraz: próbuję dojść do siebie po długim finiszu, oddaję krew do analizy zakwaszenia, zczytuję chipa, jest mi mierzone tętno...i takie tam... ;-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Żeby nie było, że było jedynie sportowo, to oprócz biegania i zwiedzania, udzielaliśmy się też towarzysko...czasem aż za intensywnie ;-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBOvVFf4AI/AAAAAAAACpI/MQYSKoLFSRo/s1600-h/IMG_5747.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBOvVFf4AI/AAAAAAAACpI/MQYSKoLFSRo/s320/IMG_5747.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBPI3ag6XI/AAAAAAAACpY/Q14FGf_Ft0w/s1600-h/IMG_5737.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBPI3ag6XI/AAAAAAAACpY/Q14FGf_Ft0w/s320/IMG_5737.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Niosło to w sobie również negatywne skutki, bo np. przed 2 etapem, gdy tak za bardzo się udzielaliśmy, to następnego dnia się umęczyłem strasznie. Nie dość, że dość trudna i długa trasa UKF, upał straszny, to sił brakowało...no i efekt...22 miejsce ;-)&lt;br /&gt;W sumie, to jak analizowałem sobie wyniki z tych czterech biegów, to jakby zawody potrwały jeszcze kilka dni, to w końcu osiągnąłbym podium, bo piąłem się coraz wyżej ;-) Ostatniego dnia, mimo kilku błędów, zająłem wysokie - 6 miejsce.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBPNEwIG8I/AAAAAAAACpg/tYVLQDDWujg/s1600-h/IMG_5973.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBPNEwIG8I/AAAAAAAACpg/tYVLQDDWujg/s320/IMG_5973.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W końcowej klasyfikacji, w gronie 62 seniorów, zająłem 10 miejsce. Nie było tak źle, ale mogłoby być lepiej. W sumie moje wyniki się pogorszyły, gdyż w zeszłym roku, w generalce byłem na pudle (3 m-ce) ;-)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.pzrs.org.pl/wyniki/2009kievGENERALNA.txt"&gt;Wyniki - klasyfikacja generalna&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/szymonlawecki/KijowskaWiosna2009#"&gt;Galeria zawodów&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-3529463207722205375?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/3529463207722205375/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=3529463207722205375' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3529463207722205375'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3529463207722205375'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/kijowska-wiosna-2009.html' title='Kijowska Wiosna 2009'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBId6nLz9I/AAAAAAAACno/8hKQ5cwGYOM/s72-c/IMG_5659.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-8436323375400665758</id><published>2009-10-22T13:14:00.002+02:00</published><updated>2009-10-22T13:23:18.325+02:00</updated><title type='text'>Zimowy rajd ekstremalny 360 °</title><content type='html'>&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;/span&gt;Postanowiliśmy wystartować w zimowym rajdzie. Dlaczego? Może, aby się sprawdzić na początku nowego sezonu, może z powodu głodu startów ultra, może aby się pościgać, za to na pewno po to, aby ukończyć wreszcie rajd czwórkowy, czyli najbardziej zespołowy, bo z przynajmniej jedną osobą płci przeciwnej. &lt;br /&gt;Postanowiliśmy, po nieukończonym The North Face Adventure Trophy 2007 w Zakopanem, wystartować ponownie w tym samym składzie, czyli: Szymon Ławecki, Paweł Janiak, Joanna Garlewicz i Marcin Zdziebło. Stąd też nasza nazwa, czyli „&lt;a href="http://team.entre.pl/"&gt;Entre.pl Team&lt;/a&gt; Cięta Riposta”. Plan był taki, aby wziąć rewanż za tamten nieudany start.&lt;br /&gt;Marcin z Asią, tak się zawzięli, że sami ukończyli po kilka rajdów od tamtej porażki. Startowali także w zeszłe wakacje w triathlonowych&amp;nbsp; zawodach serii IRONMAN w Szwajcarii: Marcin 10:40, Asia 12 godz. ironmanowego triathlonowania. &lt;br /&gt;Padło więc na &lt;a href="http://rajd360.pl/"&gt;Rajd 360 stopni&lt;/a&gt; – rajd zimowy. Miały być narty, śnieg, zimno i to, co powinno być w lutym.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuA7w6DDnNI/AAAAAAAACnA/-qwlNq-ADC4/s1600-h/360st.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuA7w6DDnNI/AAAAAAAACnA/-qwlNq-ADC4/s320/360st.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Owszem, było mrocznie, już sam dojazd we mgle wzbudzał mieszane uczucia, zwłaszcza jazda na drogach bez namalowanych pasów. Dobrze, że mieliśmy nawigację Garmin, więc wiedzieliśmy za ile będziemy wchodzić w zakręt. Bo bez tego to…;-) &lt;br /&gt;Sam dystans był dość krótki, jak na rajdy, bo do pokonania było około 120 km. &lt;br /&gt;Wchodziło w to (wg linii prostej na mapie):&lt;br /&gt;- trekking/adventure running - 29,5 km&lt;br /&gt;- rowery górskie - 68 km&lt;br /&gt;- bieg na orientację - 6,5 km&lt;br /&gt;- narty biegowe - 10 km (zamienione na rower)&lt;br /&gt;- zadania specjalne wejście i zejście z wieży widokowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiliśmy więc napierać na tyle, na ile odczucia będą komfortowe, tzn. nie zarzynać się jak w Tatrach, tylko spokojnie robić swoje. Zwłaszcza, że jest krótko, dużo przepaków i jedynie 12-14 godzin walki przed nami. &lt;br /&gt;Do startu, na trasę długą zgłosiły się mocne teamy: Speleo Salomon oraz York System AT. W teorii i założeniach przedstartowych liczyliśmy na walkę z Yorkami, zakładając „jakieśtam” straty do Speleo z nowym testowym kobiecym elementem. Wiedzieliśmy, że to jest debiut Tiffany w rajdach. Ale jako, że chłopaki ze Speleo mają tyle pary, to nawet, jak coś nie pójdzie, to jej ewentualne holowanie, nie będzie problemem. &lt;br /&gt;SIMON: W terenie miało na nas czekać lodowisko, więc Jasiek zmienił przednią oponę na okolcowaną…bo ją miał, reszta team’u nie ;-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Atmosfera przedrajdowa kojarzy się z wyjściem na zdobycie jakiegoś 8-mio tysięcznika, tylko brak tragarzy. Podobne planowanie logistycznie: co, gdzie, na jaki etap, ile picia, ile jedzenia, uprzęże tam, drugie buty tutaj, trzecie tam, rower tak, a to siak…I tak się nam zeszło do 0:30. A i tak dziwnie, bo położyliśmy się szybciej niż reszta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img align="left" alt="" border="1" height="324" hspace="10" src="http://team.entre.pl/_userfiles/Image/Beata/Rajd/2.jpg" vspace="10" width="450" /&gt;&lt;br /&gt;Rano pobudka, pełne umundurowanie, czapki pod kaski, rękawice, ochraniacze na buty kolarskie. Nadal jest mglisto i około zera stopni. Czyli na drogach dość niebezpiecznie, w lesie lód i resztka śniegu. Będzie wesoło. Start na zamku w Bytowie. Zdjęcia, rozdanie map, omawianie pierwszych wariantów. Dostaliśmy 2 mapy, więc nawigować będziemy razem, czyli Jasiek z Szymonem, obaj się kontrolujemy i uzgadniamy warianty przejazdów i przebiegów. Na mapie sporo asfaltu, czy to dobrze? Raczej gorzej, nie dociśniemy za bardzo i niewiele urwiemy na wariantach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po starcie: 2 km podjazdu i bieg na orientację. Fajna morena w okolicach Bytowa, trasa krótka, ale duże przewyższenie, no i oblodzone drogi i zbocza. Dość spokojnie podchodzimy do tematu, nie spinamy się. Na rowery wsiadamy jako 3-cia ekipa, ze stratą 5 min do Speleo i York-ów. Objazdy asfaltem, miejscami oblodzonym, no i to mroczne i mgliste otoczenie...&lt;br /&gt;Gdy po raz pierwszy wpadamy na prawdziwą leśną drogę, przekonujemy się, jaka to walka z lodem i rowerami czeka na nas na terenowych wariantach. Dlatego postanawiamy na 5 PK nadłożyć dużo, ale pomknąć asfaltem i tylko około 6 km (a nie 12 km) jechać po lodzie. Asia z Szymonem zaliczają kilka konkretnych gleb na tym dojeździe…ciekawe, co byłoby na 2-krotnie dłuższym odcinku? &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuA-Py-_0CI/AAAAAAAACnI/7_9qiFgyOlQ/s1600-h/DSC_1167.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuA-Py-_0CI/AAAAAAAACnI/7_9qiFgyOlQ/s320/DSC_1167.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;Po ok. 45 km na rowerze docieramy do pierwszego przepaku, jesteśmy tu jako drudzy, więc nasz wariant pozwolił odrobić ok. 5’ do Speleo i wyprzedzić Yorków. Szybki przepak i już jesteśmy ponownie na trasie, przed nami 30 km odcinka na nogach, czyli bieganie, szybki marsz, generalnie znowu przebieranie nogami...tym razem bezpośrednio na podłożu, a nie poprzez pedały i opony ;-)&lt;br /&gt;&lt;img align="right" alt="" border="1" height="325" hspace="10" src="http://team.entre.pl/_userfiles/Image/Beata/Rajd/3.jpg" vspace="10" width="450" /&gt;&lt;br /&gt;Początek to mały błąd, przez drogę, której nie ma na mapie, szybka korekta i już walczymy dalej. Jakoś powoli idzie po tym lodzie, ważne, aby często zerkać na kompas i kontrolować kierunki dróg, ale generalnie idzie sprawnie. Na punkt przed jeziorem docieramy ze stratą około 10 min do prowadzących. Następny PK jest po drugiej stronie jeziora, musimy przejść przez nie po popękanym lodzie, na którym unosi się spora warstwa wody. &lt;br /&gt;SIMON: Mimo, że asekurują nas strażackie poduszkowce, które wyją jak olbrzymie odkurzacze, to odrobina adrenaliny jest, bo jezioro jest typu rynnowego, więc dno dość odległe ;-) &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBABr60HdI/AAAAAAAACnY/o6wdPhkQZg4/s1600-h/IMG_5591.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBABr60HdI/AAAAAAAACnY/o6wdPhkQZg4/s320/IMG_5591.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Lód jednak nie pęka i po chwili jesteśmy na drugim brzegu. Przy odbiegu od punktu, widzimy po drugiej stronie wchodzącą na jezioro 3 ekipę, podgonili trochę i siedzą nam na ogonie. Jakoś nam to nie pasi, nie możemy dopuścić, aby nas dogonili. Małe sprężenie i próba ucieczki. Nieudana, poprzez mały błąd przed kolejnym punktem kontrolnym. Znowu Yorki są tuż za nami. Kolejna próba ucieczki, tym razem tniemy na krechę przez lekko rozmrożone pola, po błotku. Takie uroki rajdowania w lutym. Tak się spinamy, uciekając przed goniącymi nas Yorkami, że przed kolejnym PK doganiamy liderów. Zostaje ok. 5 km do końca etapu pieszego i przepaku, które to kaemy pokonujemy wspólnie.&lt;br /&gt;Przepak. Tutaj do plecaków pakujemy sprzęt (tzw. szpej) na zadanie linowe, czyli uprząż i wszystkie te przyrządy, potrzebne do wykonania zadania, które ważą ok. 3-4 kg. Przed wyjściem jednak czeka nas inne zadanie specjalne, a konkretniej logiczne – ułożenie litery T z wyciętych wielokątów (tzw. „tangram”). &lt;br /&gt;Kombinujemy około 4 min i udaje nam się wyruszyć jako 1 z przepaku. Dobrze, bo przy wieży są tylko 2 stanowiska linowe, więc 3 zespół musiałby czekać na swoją kolej. Wychodząc jako pierwsi mamy szansę, że nie będziemy czekać. Na Górę Siemieżycką, zwaną po kaszubsku Szëmrzëca (trzeci pod względem wysokości punkt Niżu Polskiego) wtaczamy się pierwsi. Niezłe ujechanie przed jeszcze większym. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBAjZyB87I/AAAAAAAACng/a3vbMTslcXk/s1600-h/IMG_5679.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuBAjZyB87I/AAAAAAAACng/a3vbMTslcXk/s320/IMG_5679.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;SIMON: Na szczyt prowadzi zaśnieżona i oblodzona droga, którą potem trzeba będzie zjechać. przewracam się na oblodzonym podjeździe, mam konkretny skurcz łydki…cóż, trochę już w nogach jest. Zadanie polega na wejściu na wieżę widokową na owej górze, na przyrządach do podchodzenia, trawers boczną ścianą i zjazd na dół. Jednak dajemy radę, bez większych problemów i opuszczamy wzniesienie jako pierwsi, włączając czołówki, bo niestety zrobiło się już ciemno. Dobrze, że wyrobiliśmy się przed zmrokiem, bo zjazd z tej góry na rowerach, po śliskiej drodze, w ciemności, to naprawdę niezła ekstrema.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JASIEK: przed zjazdem  opuściłem sobie siodełko tak aby obiema stopami opierać się o podłoże i zjechałem całość bez wywroty ;)&lt;br /&gt;SIMON: Dalej ciągniemy asfaltem, fajnie współpracując jako grupa. Tempo dość mocne, ale równe. Kolejne punkty mijają bez większej historii. Dość długo jedziemy nasypem, którym prowadziła kiedyś normalna trasa kolejowa. Jednak brak jest torów i podkładów, więc można się przemieszczać po nasypie rowerem. Tempo nie jest rewelacyjne, jednak na tyle bezpieczne, że goniące nas Speleo, nie może nas dojść, bo nie da się tu rozwinąć kosmicznych prędkości, ze względu na śliskie, zabłocone i pełne kolein podłoże. &lt;br /&gt;JASIEK: Warunki na tym nasypie to syf w jakim dawno się nie znalazłem, czołówka ustawiona do góry, świeci w kosmos, przydatna jedynie do czytania mapy gdy pochylam kask, świecenie przed siebie nic nie daje widać mniej niż w ciemności. Czasem wpadam w głębokie kałuże bo na 2 metry przed dziurą nie jestem w stanie zareagować. &lt;br /&gt;SIMON: Następny punkt już w Bytowie, tuż pod zabytkowym wiaduktem kolejowym (z 1884 r.). Potem przejazd przez miasto i tu pojawiają się problemy z czytaniem mapy na tej prędkości. Śmigamy dość szybko, ale w nieodpowiednim kierunku. Po zatrzymaniu i drobnej korekcie, kręcimy już prosto do ostatniego przepaku na trasie. Jednak poprzez te drobne błędy i zawahania doganiają nas „power łydki” ze Speleo. Na PK wjeżdżamy wspólnie, a tu niezbyt zorientowani sędziowie wysyłają nas na ostatni etap, czyli BnO. W planach miał być etap rowerowy (10 km), w zamian za odwołane narty. Jednak panowie nic o tym nie wiedząc, wręczają nam mapy do BnO i tyle… Cóż, nie będziemy dyskutować z szeregowcami, zadzwonimy do samego generała, czyli Igora Błachuta – szefa rajdu, znanego głosu Eurosportu. Speleo, nie namyślając się wielce, ruszyło z mapą w lewo, a my, po zmianie butów i łyku herbatki z rumem, ruszamy w prawo (trasa typu scorealuf, czyli dowolna kolejność zaliczania punktów). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JASIEK: Dognali nas, i wyprzedzili wychodząc jako pierwsi na BnO, zmieniam buty piję herbatkę z rumem, patrzę na mapę, mija około 3 min. W prawo, nie będziemy się nimi kierować bo walniemy przez to byka chcąc ich dogonić, idziemy w prawo i robimy swoje. Nawigacja.&lt;br /&gt;SIMON: Biegnąc do pierwszego PK, dzwonimy do Igora i dowiadujemy się, że nic nie jest odwołane, więc mamy jeszcze do zaliczenia etap narciarski na rowerach…ale to później, bo teraz BnO. Nóżki w miarę nieźle pracowały i dało się cały czas truchtać, mimo iż było ślisko. W środku trasy minęliśmy się z rywalami, więc wydawało nam się, że w takim samym tempie zaliczają PK, ale od drugiej strony. Po drobnych błędach, skończyliśmy ten etap.&lt;br /&gt;JASIEK: Biegnąc do punktu w środku mapy widzę że ktoś z nich biegnie „od naszej strony” tak jakby robili tą samą pętlę pierwszą, co wywołuje u mnie „qr…. O co chodzi ?” Mijamy się i robimy swoje, mały błąd na 30 sekund na ostatni PK ;-) i powrót.&lt;br /&gt;SIMON: Jakież było nasze zdziwienie, gdy ujrzeliśmy rowery rywali na przepaku. Cóż, trzeba robić swoje i jako liderzy, ruszyliśmy na ostatnie lodowe rowerowanie. Do zaliczenia zostało tylko 3 punkty kontrolne, ale trasa dość wymagająca. &lt;br /&gt;JASIEK : ….. mać, nie ma ich na przekapku. Miał być spokój i luźny dojazd do mety przez trasę narciarską, czyli jakieś 12-15 km. Teraz się trzeba spinać, bo nie wiadomo czy zaraz nie wyskoczą. Dobrze że mniejsza mgła to przynajmniej zobaczymy za ile nas dojdą. No to GO, podjazd po lodzie. Jadę z kolcami więc notorycznie im odjeżdżam słysząc co chwilę .qr…. Jasiek…..&lt;br /&gt;SIMON: Pierwsze 2 PK poszły w miarę sprawnie, jednak po drodze wywiało mi mapę z mapnika i Jasiek nie miał wsparcia w nawigowaniu. Dojazd do trzeciego i ostatniego na tym etapie PK poszedł sprawnie, jednak poszukiwania go w terenie już gorzej. Komuś przydał się aluminiowy stojak i niestety straciliśmy ok. 10 minut na poszukiwania. Konfetti było rozsypane we właściwym miejscu, jednak brak stojaka i lampionu sprawił, że odnalezienie miejsca zlokalizowania PK zajęło nam tak dużo czasu.&lt;br /&gt;JASIEK : Latam jak szalony góra dół po wszystkich okolicznych ścieżkach, raczej ci ziomale z GOLFA pozbyli się PK, ale gdzież są karteczki, dostaję gałęzią w oko i trace jedno szkło. Dobrze że pod koniec, z jednym szkłem znajduje karteczki po 10 min od przybycia w rejon PK. Gonię swą ekipę i mnie zatyka po raz pierwszy w czasie rajdu ;-)&lt;br /&gt;&lt;img align="absmiddle" alt="" border="1" height="325" hspace="10" src="http://team.entre.pl/_userfiles/Image/Beata/Rajd/6.jpg" vspace="10" width="450" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;SIMON: Mimo tej straty dalej byliśmy zdziwieni, że nie widać było świateł goniących nas rywali. Do przedostatniego PK pociągnęliśmy równo, no i nadszedł czas zjazdu do bazy. Cały czas jednak gdzieś tam czaiła się myśl, że dogonią nas tuż przed metą. Jednak wjeżdżając na teren szkoły było po temacie. Wygraliśmy rajd 360° z 20-to minutową przewagą, wyrobioną na tym nocnym BnO.&lt;br /&gt;&lt;img align="left" alt="" border="1" height="324" hspace="10" src="http://team.entre.pl/_userfiles/Image/Beata/Rajd/5.jpg" vspace="10" width="450" /&gt;&lt;br /&gt;JASIEK : Już w bazie Remik opowiedział co się stało się z nimi na 2 BnO, ruszyli szybko w środek mapy, miał być wariant od lewej tak jak mi się wydawało, ale coś nie zagrało i znaleźli się ……. Ten PK na którym się spotkaliśmy (K) był…. ich pierwszym punktem, i mieli do ogarnięcia dwie pętle- jedna w prawo, druga w lewo, nie wiem jak to rozwiązali ale tam stracili owe 15 min.&lt;br /&gt;SIMON: Co ciekawe, po 11 godzinach i 20’ zapierdzielania, jakoś tak…dużo energii pozostało. Da się normalnie schodzić po schodach, wyjść na trening 2 dni po rajdzie, jeść, pić…jak po normalnym, dłuższym treningu. Czyżby za wolne tempo? Czy stać nas na więcej? Ciężko powiedzieć…czas pokaże…&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuA--wSfgWI/AAAAAAAACnQ/_ovt84TlEbs/s1600-h/zdsc09667.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuA--wSfgWI/AAAAAAAACnQ/_ovt84TlEbs/s320/zdsc09667.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;JASIEK :Budowa czwórki to jak kolejna dyscyplina rajdowa, logistyka, sprzęt, jedzenie. Jak trafić z charakterami, formą czy biorytmem na dzień startu w dużej imprezie ? Takiej 2-3 dobowej. Oby dane nam było uczyć się na doświadczeniach innych i sprawdzić na sobie, zgrać urlopy i szczyty formy, rodzinę ułaskawić, fundusze pozyskać, ukończyć bez kontuzji duży górski rajdzik. Sie okaże czy nam dane jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-8436323375400665758?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/8436323375400665758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=8436323375400665758' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8436323375400665758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8436323375400665758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/zimowy-rajd-ekstremalny-360.html' title='Zimowy rajd ekstremalny 360 °'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/SuA7w6DDnNI/AAAAAAAACnA/-qwlNq-ADC4/s72-c/360st.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-6748324516216319781</id><published>2009-10-20T14:25:00.005+02:00</published><updated>2009-10-26T18:34:28.862+01:00</updated><title type='text'>Zgrupowanie w Kościelisku - koniec stycznia 2009</title><content type='html'>&lt;span id="goog_1256040400853"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1256040400854"&gt;&lt;/span&gt;No i znowu w Tatrach. Tym razem było więcej śniegu, niż w grudniu i było biało. Nawet trochę przymroziło.&lt;br /&gt;Było kilka fajnych treningów, m.in ten, z którego Jasiek zmontował filmik:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=FTUS20POof4"&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FTUS20POof4&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FTUS20POof4&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Niestety wycięty został podkład muzyczny, a wraz z nim całe nasze dialogi, ale widoczki fajne.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Wybraliśmy się we dwóch na taką wycieczkę biegowo-chodzoną: Dol. Kościeliska, Przełęcz Iwaniacka, Ornak, i zejście do Dol. Chochołowskiej przez Dol. Starorobociańską. Nie przypuszczaliśmy, że takie chmurki nas ogarną, ale jakoś udało nam się bez problemów zejść. &lt;br /&gt;&lt;span id="goog_1256040400877"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1256040400878"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1256040400880"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1256040400881"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2qIeQvlqI/AAAAAAAACmI/yu7uqzsiyKA/s1600-h/20090131844.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2qIeQvlqI/AAAAAAAACmI/yu7uqzsiyKA/s320/20090131844.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2qL-ZZOtI/AAAAAAAACmQ/p7U6DSXRdak/s1600-h/20090131848.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2qL-ZZOtI/AAAAAAAACmQ/p7U6DSXRdak/s320/20090131848.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie obyło się też bez zabaw z Diego - berneńskim psem pasterskim psem Kowalskich&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2qOWAtBuI/AAAAAAAACmY/qMWJ3qu6zlI/s1600-h/IMG_4625.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2qOWAtBuI/AAAAAAAACmY/qMWJ3qu6zlI/s320/IMG_4625.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;a także to, co charakterystyczne dla zgrupowania, oprócz biegania?&lt;br /&gt;Leniuchowanie:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2qQzCoaeI/AAAAAAAACmg/0XxzIL6RUUU/s1600-h/IMG_4635.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2qQzCoaeI/AAAAAAAACmg/0XxzIL6RUUU/s320/IMG_4635.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-6748324516216319781?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/6748324516216319781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=6748324516216319781' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6748324516216319781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6748324516216319781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/zgrupowanie-w-koscielisku-koniec.html' title='Zgrupowanie w Kościelisku - koniec stycznia 2009'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2qIeQvlqI/AAAAAAAACmI/yu7uqzsiyKA/s72-c/20090131844.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-4554118346837464015</id><published>2009-10-20T13:54:00.001+02:00</published><updated>2009-10-20T13:55:41.688+02:00</updated><title type='text'>Zgrupowanie w Kościelisku - grudzień 2008</title><content type='html'>Spotkaliśmy się w grudniu na zgrupowaniu kadry narodowej w Kościelisku u Kowalskich, aby rozpocząć przygotowania do nowego sezonu.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ibxdecxI/AAAAAAAAClY/UxnsHRT6mAM/s1600-h/IMG_4356.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ibxdecxI/AAAAAAAAClY/UxnsHRT6mAM/s320/IMG_4356.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pojechałem tam z Kasią. Ja biegałem, ona wypoczywała i robiła fotki. M.in. te z treningu na łączce. Fajnie tak wypoczywać na "grzbiecie" trenera ;-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ifHgV_-I/AAAAAAAAClg/OfhDbFZwoZg/s1600-h/IMG_4381.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ifHgV_-I/AAAAAAAAClg/OfhDbFZwoZg/s320/IMG_4381.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ihkPoElI/AAAAAAAAClo/JSUPiyFQLiI/s1600-h/IMG_4387.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ihkPoElI/AAAAAAAAClo/JSUPiyFQLiI/s320/IMG_4387.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprócz biegania, znalazłem czas, aby gdzies z Kasią podjechać, coś jej pokazać. Bo ja to generalnie większość zwiedzam w biegu ;-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tutaj w Dolinie Strążyskiej, w drodze do wodospadu Siklawica: &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ikuaWyxI/AAAAAAAAClw/BOHsJrzure4/s1600-h/IMG_4412.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ikuaWyxI/AAAAAAAAClw/BOHsJrzure4/s320/IMG_4412.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2inCntUWI/AAAAAAAACl4/XkaloYURKlg/s1600-h/IMG_4446.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2inCntUWI/AAAAAAAACl4/XkaloYURKlg/s320/IMG_4446.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A pewnego poranka, gdy się obudziłem (jak zawsze dość wcześnie) to za oknem ujrzałem takie pikne zjawisko:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ipjmVmXI/AAAAAAAACmA/CiBtIeGbPpE/s1600-h/IMG_4474.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ipjmVmXI/AAAAAAAACmA/CiBtIeGbPpE/s320/IMG_4474.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-4554118346837464015?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/4554118346837464015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=4554118346837464015' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/4554118346837464015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/4554118346837464015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/zgrupowanie-w-koscielisku-grudzien-2008.html' title='Zgrupowanie w Kościelisku - grudzień 2008'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2ibxdecxI/AAAAAAAAClY/UxnsHRT6mAM/s72-c/IMG_4356.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-617392226633720362</id><published>2009-10-20T12:47:00.013+02:00</published><updated>2009-10-20T13:01:00.612+02:00</updated><title type='text'>Zakończenie sezonu 2008</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tradycyjnie już spotkaliśmy się w radioorientalistycznym gronie, aby na sportowo-zabawowo zakończyć sezon 2008. Jak przed rokiem, tym razem też miejscem spotkania były gościnne Przywory - czyli Biesiadne Sioło, u Rafalskich.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2Tus7j58I/AAAAAAAACkw/MjK6cS6xfZA/s1600-h/IMG_4071.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2Tus7j58I/AAAAAAAACkw/MjK6cS6xfZA/s320/IMG_4071.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Był trening, były zawody - jak zawsze sztafety z elementem % :-)))&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2Uq34OpcI/AAAAAAAACk4/8ZAYYUySQ8c/s1600-h/IMG_4162.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2Uq34OpcI/AAAAAAAACk4/8ZAYYUySQ8c/s320/IMG_4162.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2WKIs6GuI/AAAAAAAAClA/T6EMFyyOt1E/s1600-h/IMG_4162.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2WKIs6GuI/AAAAAAAAClA/T6EMFyyOt1E/s320/IMG_4162.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;No i na koniec, wieczorny grill i zabawa. Jak jest wysiłek, to musi być także zabawa, zwłaszcza po sezonie.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2XvhZtPXI/AAAAAAAAClI/9DV4a1k1wCw/s1600-h/DSC02603.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2XvhZtPXI/AAAAAAAAClI/9DV4a1k1wCw/s320/DSC02603.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2YZcT-tvI/AAAAAAAAClQ/NEIdtB9nyvA/s1600-h/DSC02647.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2YZcT-tvI/AAAAAAAAClQ/NEIdtB9nyvA/s320/DSC02647.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span id="goog_1256036164852"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1256036164853"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-617392226633720362?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/617392226633720362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=617392226633720362' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/617392226633720362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/617392226633720362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/zakonczenie-sezonu-2008.html' title='Zakończenie sezonu 2008'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St2Tus7j58I/AAAAAAAACkw/MjK6cS6xfZA/s72-c/IMG_4071.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-8623962956506179647</id><published>2009-10-20T11:06:00.000+02:00</published><updated>2009-10-20T11:06:18.824+02:00</updated><title type='text'>27.09.2008 r. – to był piękny dzień</title><content type='html'>Dnia 27 września 2008 r. się wiele zmieniło. Przestałem być kawalerem, a mówiąc bardziej dojrzale – wziąłem ślub z Kasią, czyli założyłem rodzinę.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St1xRDyzLJI/AAAAAAAACkA/ZNN3YTYbhNE/s1600-h/IMG_1876.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St1xRDyzLJI/AAAAAAAACkA/ZNN3YTYbhNE/s320/IMG_1876.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Rzecz miała miejsce w Wołominie, a przypieczętowane to było fajną imprezką, która odbyła się w Tłuszczu. Sam ślub fajnie nam wyszedł, bo wszystko było tak, jak chcieliśmy – asysta strażacka + szpaler, pięknie udekorowany kościół, super granie i śpiewanie…itd.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St1wYAIgAyI/AAAAAAAACj4/5GRHpEIzFyg/s1600-h/DSC02188.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St1wYAIgAyI/AAAAAAAACj4/5GRHpEIzFyg/s320/DSC02188.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St1x5KVAUuI/AAAAAAAACkI/Z7l3XV0nnhM/s1600-h/IMG_1960.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St1x5KVAUuI/AAAAAAAACkI/Z7l3XV0nnhM/s320/IMG_1960.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Potem przejazd na salę weselną – narobiliśmy sporo hałasu, bo kolumna składała się chyba z 8-10 samochodów strażackich, z naszym HUSH’em na czele.&lt;br /&gt;Podczas wesela widać było, że wszyscy fajnie się bawili, bo mało osób siedziało przy stołach. Zespół fajnie grał, jedzonko smaczne. Ale zleciało to niestety bardzo szybko, weselicho skończyło się po 4, ale byliśmy zadowoleni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-8623962956506179647?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/8623962956506179647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=8623962956506179647' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8623962956506179647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8623962956506179647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/27092008-r-to-by-piekny-dzien_20.html' title='27.09.2008 r. – to był piękny dzień'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St1xRDyzLJI/AAAAAAAACkA/ZNN3YTYbhNE/s72-c/IMG_1876.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-192544833539484132</id><published>2009-10-20T11:03:00.002+02:00</published><updated>2009-10-28T09:22:30.606+01:00</updated><title type='text'>MŚ w Radioorientacji 2008 - Korea Płd.</title><content type='html'>&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.darc.de/referate/ardf/contest/08090406/08090406.htm"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://www.lawecki.com/images/MSKorea2008.jpg" width="420" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;No i byłem, wystartowałem w Mistrzostwach Świata w Radioorientacji, które odbyły się w miejscowości Hwaseong, w Korei Południowej w dniach 1-9.09.2008 r.&lt;br /&gt;Zwiedziłem nowy kraj, nowy kontynent,a galeria jest dostępna &lt;a href="http://picasaweb.google.com/szymonlawecki/20080919KoreaPoludniowaMistrzostwaSwiataWRadioorientacji#"&gt;&lt;b&gt;TUTAJ&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St13ZWvbs_I/AAAAAAAACkQ/wMXG7IBIpEE/s1600-h/IMG_1096.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St13ZWvbs_I/AAAAAAAACkQ/wMXG7IBIpEE/s320/IMG_1096.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Było piknie, ale niewiele brakowało, aby było jeszcze ciekawiej. Otóż zaskoczyłem sam siebie i dwukrotnie zająłem 5 miejsce w klasyfikacji indywidualnej.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St1543iOU_I/AAAAAAAACko/Khn5g7gH__g/s1600-h/P9063095.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St1543iOU_I/AAAAAAAACko/Khn5g7gH__g/s320/P9063095.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Teren ciężki i fizycznie i technicznie. Zaprocentowało doświadczenie, a w przy mniejszej ilości błędów mogłem być na pudle...i to dwukrotnie. Szczególnie 2 dnia - na 3,5 MHz zabrakło mi bardzo niewiele. Żeby nie błąd na ostatnim PK (5), gdzie zabrakło mi dokładności w dobieganiu, to byłby brąz.&lt;br /&gt;Po Mistrzostwach zostaliśmy jeszcze 2 dni i udało się pozwiedzać Seul i zobaczyć to i owo.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St15xZssjZI/AAAAAAAACkY/W7Cq8ou4Fcc/s1600-h/IMG_1445.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St15xZssjZI/AAAAAAAACkY/W7Cq8ou4Fcc/s320/IMG_1445.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A tu nietypowa odmiana gry w golfa:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_37IhyFC3oC8/SMgERdJynJI/AAAAAAAAAps/CTWe4WGtGdQ/s1600/P9053034.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://lh4.ggpht.com/_37IhyFC3oC8/SMgERdJynJI/AAAAAAAAAps/CTWe4WGtGdQ/s320/P9053034.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-192544833539484132?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/192544833539484132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=192544833539484132' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/192544833539484132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/192544833539484132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/ms-w-radioorientacji-2008-korea-pd.html' title='MŚ w Radioorientacji 2008 - Korea Płd.'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_qvZ5pczqUk8/St13ZWvbs_I/AAAAAAAACkQ/wMXG7IBIpEE/s72-c/IMG_1096.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-4543749583108355661</id><published>2009-10-12T21:05:00.004+02:00</published><updated>2009-10-12T22:07:08.418+02:00</updated><title type='text'>Sezon 2008 w pełni</title><content type='html'>Po maratonie niestety się rozchorowałem. Organizm osłabiony takim wysiłkiem dość łatwo przyjął wirusa. Stało się to najprawdopodobniej w Stargardzie, gdyż tam właśnie, u Daniela spaliśmy z Kasią. No a chory był zarówno Daniel, jak i Maks. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że złapało mnie dopiero po zawodach.&lt;br /&gt;Jednak pocieszający był fakt, że maraton nie poczynił w moich mięśniach dużych spustoszeń. Tzn. nie miałem zbyt dużych zakwasów, w zasadzie czułem się prawie tak normalnie, jak po zwykłej "dyszce".&lt;br /&gt;Co więcej, można poczytać dalej:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następny weekend chory pojechałem do Chojnic, gdzie rozgrywane były &lt;b&gt;Długodystansowe Mistrzostwa Polski w Radioorientacji&lt;/b&gt;. Pogoda była nie za sprzyjająca, zimno, mżawka... Jechałem tam z Jasiem późnym wieczorem w piątek. Zatrzymaliśmy się na tankowanie, wysiadłem, aby odcedzić kartofelki. Złapała mnie wtedy taka telepka, jakiej chyba w życiu nie miałem. Normalnie spazmy i dreszcze z zimna. Cóż, po dojechaniu podleczyłem się trochę % i do wyrka. Rano nie było wcale lepiej, wystartowałem z gorączką. Jak już się rozpędziłem, to nie było tak strasznie, jednak nie czułem nawet w połowie takiego komfortu, jak powinienem. &lt;br /&gt;Jasiek startował 10 minut po mnie. Po kilku błędach, dogonił mnie już po półmetku. Resztę trasy zrobiliśmy już wspólnie. Tak więc on wygrał, ja byłem drugi. Trzeci miał do nas sporo.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.pzrs.org.pl/biblioteka/Long08results.txt" target="_blank"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Wyniki zawodów&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.pzrs.org.pl/photogallery.php?album_id=5" target="_blank"&gt;&lt;span style="color: blue;"&gt;Galeria autorstwa Jasia i Tomka Dobrzyńskiego&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne zawody, to długi majowy weekend w Kijowie, podczas zawodów &lt;b&gt;Kijowska Wiosna&lt;/b&gt;, które odbyły się w terminie 30.04-4.05.2008 r.&lt;br /&gt;Dopiero po raz 2 byłem na tych zawodach i twierdzę, że obok Pięciodniówki są to najsilniej obsadzone zawody po Mistrzostwach Świata i Europy. Przede wszystkim jest to chyba jedyna okazja, aby się sprawdzić z zawodnikami z Rosji. Bo o ile Ukraińcy, to trochę jeżdżą, przynajmniej do nas, to Rosjanie się kiszą u siebie.&lt;br /&gt;4 dni startów, no i jak zwykle 1 bieg to nie za dobry początek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Międzynarodowe Mistrzostwa Czech w Sprincie i Sztafetach, 9-11.05.2008 r. Hranice&lt;br /&gt;Ekstremalny Maraton Pieszy 100 km "Kierat", 16-17.05.2008 r. Limanowa&lt;br /&gt;III Mistrzostwa Polski w Foksoringu i Sportowej Nawigacji Satelitarnej, 23-25.05.2008 r. Gdynia&lt;br /&gt;Puchar Wawelu w BnO, 27-29.06.2008 r. Kraków&lt;br /&gt;4-dniówka 4-8.07.2008 r., Hradec Kralove, Czechy&lt;br /&gt;Międzynarodowe Mistrzostwa Litwy w Radioorientacji, 18-20.07.2008 r. Troki&lt;br /&gt;XVIII Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w Radioorientacji Sportowej, 1-3.08.2008 Głaz&lt;br /&gt;Międzynarodowe Mistrzostwa Słowacji w Radioorientacji 2008, Mosovce, Mała Fatra&lt;br /&gt;Międzynarodowe Mistrzostwa Czech w Radioorientacji 2008, Jedovnice&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-4543749583108355661?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/4543749583108355661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=4543749583108355661' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/4543749583108355661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/4543749583108355661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/sezon-w-peni.html' title='Sezon 2008 w pełni'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-8825935344680747001</id><published>2009-10-12T21:02:00.002+02:00</published><updated>2009-10-12T21:04:46.391+02:00</updated><title type='text'>Maraton Dębno 2008</title><content type='html'>Plan zrealizowany!!! Pobiegłem 2:58:23&lt;br /&gt;Także z prezentu urodzinowego na "30-kę" jestem w pełni zadowolony :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko to stwierdzić już teraz, ale jeśli nic mi się nie odmieni, to będzie to mój jedyny start na tym dystansie. Czemu? Jeśli jest się bardzo dobrze przygotowanym, do tego startu, to jest to dość nudny bieg. Sprowadza się on jedynie do kontroli międzyczasów i tempa, picia, jedzenia...&lt;br /&gt;Ale ważne, że mam to już za sobą. Cieszę się, że te półroczne, żmudne, zimowe przygotowania, w trakcie których przebiegłem ok. 2000 km nie poszły w las, tylko doprowadziły mnie, do zrealizowania planu złamania 3 godzin w debiucie maratońskim!&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/fotki/Debno2008Meta.jpg"&gt;&lt;img src="http://www.lawecki.com/images/fotki/Debno2008Meta.jpg" width="192" height="228" border="0"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-8825935344680747001?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/8825935344680747001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=8825935344680747001' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8825935344680747001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8825935344680747001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/plan-zrealizowany-pobiegem-25823-takze.html' title='Maraton Dębno 2008'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-7727768264432357784</id><published>2009-10-12T20:57:00.003+02:00</published><updated>2009-10-12T21:01:22.452+02:00</updated><title type='text'>Półmaraton Warszawski 2008</title><content type='html'>&lt;img src='http://www.lawecki.com/images/fotki/polmaraton2008.jpg' width="201" height="83" align='right'&gt;&lt;br /&gt;Ostatni szlif przed Dębnem, to był start, niejako po drodze, w Półmaratonie Warszawskim. Od czasu, jaki miałem w nim uzyskać, zależało jak pobiegnę w Dębnie. Czyli tak po chłopsku, czy stać mnie będzie na złamanie "trójki".&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/fotki/polmaraton08.jpg"&gt;&lt;img src="http://www.lawecki.com/images/fotki/polmaraton08.jpg" width="163" height="279" border="0"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Założeniem było złamanie 1:24:00. Plan zrealizowałem, ale nie w 100 %. Tzn. założony czas złamałem, ale jedynie netto ;-) Do brutto zabrakło 5".&lt;br /&gt;Jednak od tej pory moją życiówką w półmaratonie jest czas 1:23:54.&lt;br /&gt;Biegło się dość dobrze i z tego startu jestem zadowolony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-7727768264432357784?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/7727768264432357784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=7727768264432357784' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7727768264432357784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7727768264432357784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/pomaraton-warszawski-2008.html' title='Półmaraton Warszawski 2008'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-5563034561876679611</id><published>2009-10-12T20:54:00.003+02:00</published><updated>2009-10-12T22:09:29.626+02:00</updated><title type='text'>Droga do maratońskiego startu</title><content type='html'>Przygotowania do maratonu w Dębnie idą pełną parą. Może wszystko nie jest do końca tak, jak być powinno, tzn. nie każdy trening udaje się zrealizować, ale jest dobrze. 13 kwietnia okaże się, czy jestem w stanie złamać 3 h na dystansie 42 km 195 metrów. &lt;br /&gt;&lt;img align="right" height="88" src="http://www.lawecki.com/images/fotki/Debno.jpg" width="400" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Niejako po drodze, na 2 tygodnie przed maratonem, biegnę w Półmaratonie Warszawskim. Plan Skarżyńskiego przewiduje taki sprawdzian, więc chcę się przekonać, czy jestem w "stanie wskazującym" na "trójkołamacza" :-)&lt;br /&gt;W sumie, jak popatrzyłem na swój dzienniczek, to się okazało, że od początku listopada, gdy zacząłem ten sezon przygotowawczy, nazbierało się już całkiem sporo kilometrów - 1720, a tylko w tym roku już prawie 1100 km. Także jest się na czym opierać.&lt;br /&gt;Trochę się pogoda zepsuła. Organizm już poczuł wiosnę, kilka treningów w krótkim wdzianku, a tu dziś znowu chłodno i śnieg za oknem. Mam nadzieję, że niedługo znowu się ociepli, aby ten końcowy szlif wykonać przy ładnej pogodzie.&lt;br /&gt;A tak w ogóle, to wczoraj minął dokładnie rok, gdy w Australii pobiegłem po złoto w BnO na Igrzyskach Policjantów i Strażaków. Miłe wspomnienia... :-)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-5563034561876679611?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/5563034561876679611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=5563034561876679611' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5563034561876679611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5563034561876679611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/droga-do-maratonskiego-startu.html' title='Droga do maratońskiego startu'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-6406351517326957783</id><published>2009-10-12T20:53:00.000+02:00</published><updated>2009-10-12T20:54:13.838+02:00</updated><title type='text'>Kościelisko - II.2008</title><content type='html'>Po raz drugi w okresie przygotowawczym do sezonu 2008 pojechałem na obóz do Kościeliska. Tym razem na przeszkodzie w konkretnym przepracowaniu obozu nie stanęła żadna kontuzja i mogłem spokojnie realizować założenia. Udało się nawet pobić dotychczasowy rekord obozowy, jeśli chodzi o ilość kilometrów. Z tego co zanotowałem, to wyszło mi od soboty (9.02) do niedzieli (17.02) 208 km.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-6406351517326957783?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/6406351517326957783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=6406351517326957783' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6406351517326957783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6406351517326957783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/koscielisko-ii2008.html' title='Kościelisko - II.2008'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-4648688564109611334</id><published>2009-10-12T20:50:00.006+02:00</published><updated>2009-10-12T22:10:30.512+02:00</updated><title type='text'>Kościelisko - XII.2007</title><content type='html'>Mimo tego skręcenia pojechałem na obóz kondycyjny do Zakopca. &lt;br /&gt;7 grudnia w piątek pojawiłem się późną nocą u Kowalskich w Kościelisku. W sobotę luźny, spokojny trening (coś ponad 9 km), aby zobaczyć co z kostką. Po wtorkowym skręceniu odpuściłem wszelakie wysiłki i te 3 dni przerwy dobrze mi zrobiły. Skręcenie na szczęście nie okazało się poważne i dało się biegać. &lt;br /&gt;Niestety nie było typowo zimowych warunków. Wprawdzie troszkę mrozu było i w drugiej części zgrupowania napadało trochę śniegu, ale po treningach nie wyglądałem, jak na tym zdjęciu sprzed paru lat: &lt;img align="left" height="230" src="http://www.lawecki.com/images/fotki/sople.jpg" width="200" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Poczułem się na tyle dobrze, że w niedzielę ruszyłem z Jaśkiem na podbój Przełęczy Iwaniackiej. Wszystko było w porządku, noga nie bolała, tylko przy zbieganiu, aby uniknąć ryzyka ponownego skręcenia, czy też urażenia, odciążałem lewą nogę i strasznie zakwasiłem sobie prawy czworogłowy. Nie pomogło moczenie się w basenie termalnym w Oravicach i w poniedziałek trochę się męczyłem na treningu.&lt;br /&gt;Pozostałe dni dość solidnie przepracowałem, ale generalnie cały obóz był dość luźny jeśli chodzi o kilometraż, gdyż mimo iż staw skokowy nie bolał, to wolałem nie przeginać i nie pogłębić kontuzji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-4648688564109611334?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/4648688564109611334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=4648688564109611334' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/4648688564109611334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/4648688564109611334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/mimo-tego-skrecenia-pojechaem-na-oboz.html' title='Kościelisko - XII.2007'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-6026431863892162658</id><published>2009-10-12T20:49:00.001+02:00</published><updated>2009-10-12T20:49:45.057+02:00</updated><title type='text'>No i pech...</title><content type='html'>Niestety...spotkało mnie coś, czego bardzo chciałem uniknąć, czyli kontuzja. Podczas wczorajszego "barbórkowego" crossu skręciłem lewą nogę w stawie skokowym. Zachciało się biegać cross po ciemku w lesie, przy świetle czołówki. &lt;br /&gt;Niby wszystko było OK, czołówka dobrze oświetlała trasę, ale w trakcie drugiej pętli, zbiegając z wydmy, źle postawiłem nogę i najprawdopodobniej na jakimś korzeniu lewa stopa uległa skręceniu. Niby nie jest źle, bo torebka stawowa w całości, ale opuchlizna jest. Cóż, czas wyszperać trochę grosza z sakiewki i kupić porządny stabilizator, bo jak sobie przypominam, to właśnie lewa noga jest tą bardziej podatną na tego typu kontuzje i jest to chyba już 3 skręcenie.&lt;br /&gt;Przez to teraz pauzuję przez parę dni od biegania.&lt;br /&gt;Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr..................&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-6026431863892162658?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/6026431863892162658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=6026431863892162658' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6026431863892162658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6026431863892162658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/no-i-pech.html' title='No i pech...'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-7960804323300331908</id><published>2009-10-12T20:36:00.012+02:00</published><updated>2009-10-12T22:08:15.072+02:00</updated><title type='text'>Półmaraton Andrzejkowy 2007</title><content type='html'>Pierwszego dnia grudnia postanowiłem się trochę przewentylować i wystartowałem w Półmaratonie Andrzejkowym, w podwołomińskim Majdanie. Był to bieg o charakterze raczej koleżeńskim. Zachęcony przez &lt;a href="http://lechici.mazowsze.pl/" target="_blank"&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;b&gt;Lechitów&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; wybrałem się z Kasią w sobotni ranek na start w dystansie, który miałem pokonać po raz trzeci. Nie straszny mi on był, bynajmniej. Jednak w zawodach typowo ulicznych startuję bardzo rzadko, więc jakiś niepokój o to, jak się zachowa mój organizm, był.&lt;br /&gt;Formuła biegu była tak jakby handicupowa. Tzn. były 4 grupy startowe, co 10 minut, począwszy od 2 h. Ja wystartowałem w 3 grupie na 1:40, choć plan był na 1:35. Od początku biegłem z dwójką zawodników: Jarkiem i Mariuszem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Współpraca była dość zgodna i zmienialiśmy się na prowadzeniu. Ja starałem się nie zajechać i utrzymywać 2 zakres. W miarę się to udało i przy tym poszło całkiem nieźle. Ostatnie 3 kilometry to już jednak było typowe ściganie, gdyż z Jarkiem chcieliśmy utrzymać status "nie dogonionych" przez Darka Króla, będącym tego dnia poza jakimkolwiek zasięgiem (wynik na mecie: 1:23.09). Jednak na jakieś pół kilometra przed metą dogonił nas, pobiegł troszkę z nami i zaczął finiszować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/fotki/07.12.01.MajdanPolmaraton1.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="120" src="http://www.lawecki.com/images/fotki/07.12.01.MajdanPolmaraton1.jpg" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Jako, że jeszcze jakieś rezerwy były, to postanowiłem się z nim zabrać i trochę go "postraszyć". Jednak po dwukrotnym nacisku, odpuściłem i przybiegłem na metę drugi. Jednak po analizie czasów (w ostatniej grupie startowało 3 zawodników) okazało się, że w gronie ponad 20 zawodników zająłem 4 miejsce z czasem 1:33.15. Na uwagę zasługuje fakt, że dystans był troszkę dłuższy niż półmaraton i wynosił ok. 21,5 km (mój Garmin 305 zmierzył 21,49 km) i po przeliczeniu wychodzi, że półówkę przebiegłem w czasie 1:31.32.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/fotki/07.12.01.MajdanPolmaraton2.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="120" src="http://www.lawecki.com/images/fotki/07.12.01.MajdanPolmaraton2.jpg" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Pozostałe &lt;a href="http://lechici.mazowsze.pl/lechici/galeria/gal.php?t=7&amp;amp;i=049" target="_blank"&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;b&gt;zdjęcia&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://lechici.mazowsze.pl/lechici/index.php?ar=r&amp;amp;nr=24" target="_blank"&gt;&lt;span style="color: brown;"&gt;&lt;b&gt;wyniki &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; wraz z opisem autorstwa zwycięzcy - Darka Króla na stronie Lechitów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-7960804323300331908?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/7960804323300331908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=7960804323300331908' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7960804323300331908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7960804323300331908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/pomaraton-andrzejkowy-2007.html' title='Półmaraton Andrzejkowy 2007'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-6563339900762099425</id><published>2009-10-12T20:30:00.003+02:00</published><updated>2009-10-12T22:08:40.539+02:00</updated><title type='text'>Zakończenie sezonu 2007 - Przywory</title><content type='html'>W końcu czas było zakończyć tą nierówną walkę i podsumować sezon 2007. Stało się owo na zgrupowaniu pod Siedlcami, w Biesiadnym Siole, u Rafalskich w Przyworach. Najpierw w sobotę z rana mieliśmy badania ogóle u pana doktora "w trzeciej osobie", czyli w przychodni sportowej na Floriańskiej . Waga, wzrost, ciśnienie, EKG, spirometria i tak oto wyszło, że z płuc wydymałem 5,4 litra, a podrosłem o 1 cm. Co do wagi, to nic nowego...jest w trakcie gubienia ;-) Serducho całe szczęście w normie, czyli jak to u sportowca - przerost :-)&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie do Sioła się wybrałem na trening. W planie był cross, więc pobiegłem na tą mikrorzeźbę na Lipniaku i tak se biegałem ścieżkami w te i nazad - całe 50' samego crossu, a w sumie wyszło tego 14,5 km. &lt;br /&gt;Po obiadku, ok. 15 esencja zakończenia, czyli sztafety. Tym razem zwykłe, czyli bezalkoholowe ;-) Po losowaniu przeprowadzonym przez moją Katerinę, partnerką na ten bieg była Karolinka. Pozostałe pary tworzyli: Milenka i Jasiek, Karolina i Wojtek, Laska i Bartek oraz jedna typowo męska: Mateusz i Krzysiek. Pierwsze na trasę ruszyły dziewczyny...no i Mateusz ;-) Konkurencja 3,5 MHz na mikronadajnikach, do odnalezienia 5 punktów, dosyć blisko były, cykle 12 sekundowe. &lt;br /&gt;Pierwsza przybiegła Milenka, potem Laska razem z Karoliną, chwilę po nich Mateusz, a "mojej" Karolince zeszło się trochę dłużej i przybiegła sporo za nimi. Mimo to ruszyłem dość żwawo, wyposażony dość ekscentrycznie w czołówkę MyoXP, który to wybór okazał się strzałem w dziesiątkę, bo zaczęło się dość szybko ściemniać. Przydała się...a jakże. Pobiegłem jak po sznurku i mimo, iż wybiegłem jako ostatni, chyba ze 4-5 minut za Jaśkiem, to okazało się, że prawie ciąłem się z nim na dobiegu. Prawie, bo już ciemno było, a on dobiegał z innego punktu. Opowiadał, że jak zobaczył dobiegające do mety światełko, to włączył 19 bieg i przyłożył zdrowo końcówkę, tak, że aż się wypierdzielił, bo nie zauważył świeżo wykopanego rowu ;-)&lt;br /&gt;No i się okazało, że z ostatniej, wyprowadziłem swoją sztafetę na 2 miejsce. Całość zajęła mi ok. 7 minut, tak szacuję, bo nie miałem zegarka. Ale faktycznie, praktycznie bez błędu.&lt;br /&gt;Po biegu, jako że był bez dopingu, to śmy z Jaśkiem nadrobili. Przywiózł tatowy samogon i od niegóż kiełbę. Troszkę się poraczyliśmy. &lt;br /&gt;Potem krótkie spotkanie z treneiro Bogdano i prezesuńciem. Podsumowanie sezonu 2007, no i plany na 2008. Może być ciekawie, bo plan treneira przewiduje na wiosnę sprawdzian biegowy. Dla seniorów, czyli m.in. dla mojej skromnej osoby, sprawdzian przewiduje bieg na 5 km w tempie 3'15"-3'30", zależnie od osoby. &lt;br /&gt;A jeśli chodzi o motywacyjne cele, to na wiosnę, w długi weekend majowy - Mistrzostwa Europy w Radioorientacji w Kijowie, w ramach Kijowskiej Wiosny. A drugim celem, tym bardziej pożądanym, ze względu na egzotykę miejsca (o czym już pisałem), są Mistrzostwa Świata w Radioorientacji, które to odbędą się w Korei Południowej.&lt;br /&gt;Wracając do owego weekendu, to po spotkaniu kolacja, a później troszkę piwka i tańców, aby z luzem pożegnać sezon 2007. Rano troszkę w główce szumiało, ale bywało gorzej i klaskali. W każdym razie wybrałem się na regeneracyjny trening z treneiro (ok. 9 km), podczas którego natknęliśmy się na polowaniową nagonkę, co zapobiegło naszemu wbiegnięciu na linię strzału myśliwych ;-)&lt;br /&gt;Skromny materiał zdjęciowy jest tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/photogallery.php?album_id=3"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://www.lawecki.com/images/photoalbum/album_3/07.11.24.zakonczeniesezonu2.jpg" width="100" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-6563339900762099425?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/6563339900762099425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=6563339900762099425' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6563339900762099425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6563339900762099425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/zakonczenie-sezonu-2007-przywory.html' title='Zakończenie sezonu 2007 - Przywory'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-823519121282064</id><published>2009-10-12T20:24:00.008+02:00</published><updated>2009-10-14T10:12:33.941+02:00</updated><title type='text'>Siennicka 2007</title><content type='html'>Pierwsze w tym sezonie zajęcia na bieżni na Siennickiej poprzedzone treningiem typowo biegowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Najpierw trening typowo biegowy, tzn. cross. Zrobiłem 4 okrążenia k/torów, czyli prawie 8 km (razem z "opakowaniem" w sumie ponad 11)...Cross miał być pasywny...ale jak to na crossie, zawsze fantazja ponosi i końcówka to już był na pewno co najmniej 2 zakres (max zmierzone tętno 182 wskazuje nawet teoretycznie na 3).&lt;br /&gt;W każdym razie wieczorem, wybrałem się na pierwsze w tym sezonie zajęcia na bieżni na Siennickiej.&lt;br /&gt;Było sporo osób, takiego "tłoku" nie pamiętam. W każdym razie prowadzący Hubert dał nieźle w kość i nawet dzisiaj, po 2 dniach od zajęć, czuję niektóre partie mięśni. Na samym początku naciągnąłem sobie cosik w prawym udzie, podczas "chodu wypadem" i myślałem, że jakoś dłużej będzie mnie bolało, ale odpukać, jak na razie jest OK.&lt;br /&gt;Kilka zdjęć z treningu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/Siennicka/1.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="125" src="http://www.lawecki.com/images/Siennicka/1.jpg" width="100" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Lekko nie było:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/Siennicka/4.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="125" src="http://www.lawecki.com/images/Siennicka/4.jpg" width="110" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/Siennicka/2.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="100" src="http://www.lawecki.com/images/Siennicka/2.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-823519121282064?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/823519121282064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=823519121282064' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/823519121282064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/823519121282064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/najpierw-trening-typowo-biegowy-tzn.html' title='Siennicka 2007'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-8313233330432542615</id><published>2009-10-12T20:15:00.009+02:00</published><updated>2009-10-20T10:33:33.080+02:00</updated><title type='text'>MŚ w Radioorientacji 2008</title><content type='html'>&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.darc.de/referate/ardf/contest/08090406/08090406.htm"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://www.lawecki.com/images/MSKorea2008.jpg" width="420" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt; Kolejny cel na horyzoncie. W przyszłym roku, we wrześniu odbędą się 14 Mistrzostwa Świata w Radioorientacji, w dość egzotycznym miejscu, jakim jest Korea. Jednak owa egzotyka nie będzie z gatunku tych ekstremalnych i Mistrzostwa odbywać się będą w Korei Południowej (nie Północnej).&lt;br /&gt;Ciekawe, czy uda się wszystko dopiąć i zakwalifikować się do reprezentacji...wierzę, że TAK.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-8313233330432542615?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/8313233330432542615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=8313233330432542615' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8313233330432542615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/8313233330432542615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/mistrzostwa-swiata-w-radioorientacji.html' title='MŚ w Radioorientacji 2008'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-6307063680780808803</id><published>2009-10-12T20:15:00.008+02:00</published><updated>2009-10-14T10:14:03.242+02:00</updated><title type='text'>Poweekendowy news</title><content type='html'>Weekend upłynął pod znakiem luuuzu ;-) To znaczy nie tak do końca. &lt;br /&gt;W sobotę wróciłem z Zabrza, z XIII Halowych Mistrzostw Polski Strażackich Piątek Piłkarskich. Byłem tam z ekipą z Mazowsza, jako kierownik. Niestety chłopakom nie poszło zbyt dobrze i w gronie 18 drużyn, zajęli 13 miejsce...dalekie od oczekiwań co najmniej powtórzenia zeszłorocznego, wysokiego 5-go miejsca.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wieczorkiem pojechaliśmy z Kasią do Masarza na parapetówę. Było troszkę znajomych, dość miło. W międzyczasie we włączonym, ale niestety przyciszonym telewizorku oglądaliśmy zwycięski mecz Polski z Belgami. Przez cały wieczór Masarz nie dawał mi spokoju, "dogryzając" mi, że przyjechałem samochodem ;-) Cóż, czasem odrobina abstynencji nie zaszkodzi ;-)&lt;br /&gt;Nawiązując do pierwszego zdania, w tym njusie, niedziela nie była aż tak luźna. Miałem w planie długie wybieganko i zrealizowałem je tak, jak planowałem. Miało być 18-20 km i w owych widełkach się zmieściłem, przebiegając 19,77 km w tempie 5'01"/km, ze średnim tętnem 145. Trening na poligonie.&lt;br /&gt;Biegam ostatnio praktycznie każdy trening z Edge'em 305 i się przyzwyczaiłem do monitorowania nie tylko czasu i tętna (co jest przy zwykłym sportesterze), ale również przebiegniętego dystansu. Fajna zabawa jest też później, jak zapisaną w nim trasę wgram do programu Sporttrack, który będąc kompatybilnym z Google Maps, pokazuje trasę mojego treningu na mapce.&lt;br /&gt;A popołudnie, to już klasyczne leniuchowanie...no może nie do końca, bo na 18 poszliśmy z Kasią do kościoła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-6307063680780808803?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/6307063680780808803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=6307063680780808803' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6307063680780808803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6307063680780808803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/poweekendowy-news.html' title='Poweekendowy news'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-2945451504035960360</id><published>2009-10-12T20:12:00.001+02:00</published><updated>2009-10-12T20:12:19.777+02:00</updated><title type='text'>Jeden z dziesięciu</title><content type='html'>&lt;img src='http://www.lawecki.com/images/1z10.jpg' width="320" height="150" align='right'&gt;Od dłuższego już czasu planowałem wystartować w eliminacjach do teleturnieju "Jeden z dziesięciu". W końcu jakoś się zebrałem i wysłałem przez internet swoje zgłoszenie. Pod koniec lutego dostałem wiadomość, że na początku marca w jednej z warszawskich szkół mam eliminacje do programu. Był to test słowny, bodajże 15 pytań, z których można było mieć max. 3 pudła. Udało mi się zakwalifikować do udziału w programie!&lt;br /&gt;Jakoś w połowie września miałem nagranie teleturnieju, które odbywało się w siedzibie TVP 3 w Lublinie.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;No i w końcu doczekałem się emisji, która jest zaplanowana na jutro (tj. 14.11.2007 r. w środę).&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;13 edycja obecnej serii ;-) Wynik jest znany...nie wygrałem ;-) Ale nie byłem też tym, który odpadł jako pierwszy. Miłego oglądania :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-2945451504035960360?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/2945451504035960360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=2945451504035960360' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2945451504035960360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/2945451504035960360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/jeden-z-dziesieciu.html' title='Jeden z dziesięciu'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-5257627696581192225</id><published>2009-10-12T11:08:00.012+02:00</published><updated>2009-10-14T10:15:23.033+02:00</updated><title type='text'>Bieg Niepodległości 2007</title><content type='html'>&lt;img align="left" height="60" src="http://www.lawecki.com/images/BN2007logo.jpg" width="180" /&gt;W tym roku Dzień Niepodległości uczciłem na biegowo. Po forumowej wymianie zdań z Beatą, postanowiłem spróbować swych sił na asfalcie, gdyż już dawno w takowych zawodach nie brałem udziału. No i nie było tak źle. Wprawdzie założeń przedbiegowych nie zrealizowałem, ale niewiele mi zabrakło.&lt;br /&gt;&lt;left&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/BN2007start.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="100" src="http://www.lawecki.com/images/BN2007start.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/left&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;W gronie ponad 3000 zawodników, którzy przystąpili do rywalizacji na 10 km trasie, uplasowałem się na 138 m-cu.&lt;br /&gt;Mój czas brutto, to 40'52", lecz czas netto, to już tylko 40'29". No i tu jest niejako pies pogrzebany, gdyż ustawiłem się zbyt daleko od linii startu i dobiegnięcie do niej zajęło mi aż 23 sekundy. Odbiło się to też na 1 kilometrze, który pokonałem w ok. 4'30" (netto, od linii startu), no i oczywiście w wyniku na mecie, gdzie zabrakło mi pół minuty do zrealizowania założenia złamania 40 minut. Właśnie ów 1 kilometr, to było męczące lawirowanie między wolniejszymi biegaczami, którzy ustawili się z przodu i sunęli w stronę Wilanowa dość spokojnym, jak dla mnie, tempem. Potem ciężko mi było nadrobić stratę, ale nie jest źle. Przynajmniej wiem na czym stoję, rozpoczynając przygotowania do następnego sezonu.&lt;br /&gt;Fotka z finiszu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/BN2007.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="100" src="http://www.lawecki.com/images/BN2007.jpg" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Jakby co, to ja nie jestem tym panem na pierwszym planie, ale tym razem rola drugoplanowa - po lewej lekko z tyłu. Ale tego pana na froncie ostatecznie wyprzedziłem na finiszu. Widać po minie, że się zawziąłem ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-5257627696581192225?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/5257627696581192225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=5257627696581192225' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5257627696581192225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5257627696581192225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/w-tym-roku-dzien-niepodlegosci-uczciem.html' title='Bieg Niepodległości 2007'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-462784019948776270</id><published>2009-10-12T11:07:00.003+02:00</published><updated>2009-10-12T11:07:55.263+02:00</updated><title type='text'>Wesele Matysa</title><content type='html'>No i kolejna para zaobrączkowana - Matys z Rudą. Ślub oczywiście w asyście strażackiej i z nieodłącznym szpalerem. Ksiądz pierwotnie wydawał się starym piernikiem, ale okazał się dość wesołym kaznodzieją, co to i potrafi rozładować stres i sypnąć dowcipem ;-)&lt;br /&gt;Zaraz po ślubie i życzeniach państwo młodzi podziwiali Zgierz nocą z pokładu podnośnika.&lt;br /&gt;Potem klasycznie - weselisko, zimna wódeczka, tańce, hulanki i swawole do białego rana...no prawie, jako że teraz pora taka, że się późno robi jasno ;-) No ale tak gdzieś ok. 4 opuszczaliśmy wrota lokalu weselnego, aby pójść w objęcia Morfeusza.&lt;br /&gt;Rano trochę głowa bolała, ale cóż...taka stara tradycja ;-) W niedzielę chwilkę na poprawinach posiedzieliśmy i wróciliśmy z Kempesem do domku.&lt;br /&gt;A teraz...hmmm...tutaj śnieg pada, zimno, a państwo Matusiakowie się wygrzewają w Egipcie na podróży poślubnej...fajnie im :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-462784019948776270?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/462784019948776270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=462784019948776270' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/462784019948776270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/462784019948776270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/wesele-matysa.html' title='Wesele Matysa'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-6114191107018723496</id><published>2009-10-12T11:07:00.001+02:00</published><updated>2009-10-12T11:07:20.183+02:00</updated><title type='text'>Kawalerskie Matysa</title><content type='html'>W ostatni weekend (tj. 26-27.10.2007) z kawalerskiego grona strażaków żegnaliśmy Matysa (w Zgierzu). Było ciekawie, trochę %%% się przelało zamiast łez ;-) Obyło się bez strat materialnych, a tym bardziej w ludziach, choć głowy trochę w niedzielę bolały.&lt;br /&gt;W najbliższą sobotę - 3.11. br. (tuż po Zaduszkach ;-)) wesele ww. z Karoliną :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-6114191107018723496?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/6114191107018723496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=6114191107018723496' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6114191107018723496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/6114191107018723496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/kawalerskie-matysa.html' title='Kawalerskie Matysa'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-7358661230584232839</id><published>2009-10-12T10:49:00.010+02:00</published><updated>2009-10-14T10:16:23.225+02:00</updated><title type='text'>Słowacki Raj 2007</title><content type='html'>W tym roku wakacje postanowiliśmy z Kasią spędzić aktywnie na Słowacji. Tzn. połączyliśmy sport z turystyką. Najpierw były 4-etapowe zawody w biegu na orientację - Karst Cup, a potem pojechaliśmy do Słowackiego Raju.&lt;br /&gt;Spędziliśmy tam w sumie 5 dni, tzn. od niedzielnego (12.08.) wieczoru do piątkowego poranka. &lt;br /&gt;We wtorek wybraliśmy się na całodniową wycieczkę pieszą. Trzeba było się m.in. wspinać na takie oto drabinki, wśród plusku największego wodospadu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/fotki/SlowackiRaj1.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://www.lawecki.com/images/fotki/SlowackiRaj1.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt; w Słowackim Raju (ponad 70 m).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Po małych problemach z pokonaniem tych wszystkich drabinek i pomostów, gdy odpoczywaliśmy na górze, wyciągnąłem z plecaka pierścionek i oświadczyłem się Kasi. Zgodziła się zostać moją żoną :-) Na pamiątkę zostawiliśmy coś takiego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/fotki/SlowackiRaj2.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://www.lawecki.com/images/fotki/SlowackiRaj2.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;. &lt;br /&gt;Codziennie coś zwiedzaliśmy lub po prostu łaziliśmy po górach &lt;br /&gt;&lt;left&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/fotki/SlowackiRaj3.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="135" src="http://www.lawecki.com/images/fotki/SlowackiRaj3.jpg" width="180" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/left&gt;, &lt;br /&gt;skałach&lt;br /&gt;&lt;right&gt;&lt;a href="http://www.lawecki.com/images/fotki/SlowackiRaj4.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="135" src="http://www.lawecki.com/images/fotki/SlowackiRaj4.jpg" width="180" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/right&gt;&lt;br /&gt;i dolinach Słowackiego Raju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-7358661230584232839?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/7358661230584232839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=7358661230584232839' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7358661230584232839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/7358661230584232839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/sowacki-raj-2007.html' title='Słowacki Raj 2007'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-3902117757121024262</id><published>2009-10-09T14:38:00.006+02:00</published><updated>2009-10-14T10:16:52.727+02:00</updated><title type='text'>Bereg Cup 2007 -  Węgry</title><content type='html'>&lt;img align="right" height="60" src="http://www.lawecki.com/images/hun002.jpg" width="150" /&gt;W piątek (20 lipca br.) już po raz kolejny jadę (tym razem z Kasią) na następne międzynarodowe zawody w radioorientacji - &lt;a href="http://www.ardf.cz/propozice/2007/Bereg_Cup.pdf" target="_blank"&gt;&lt;span style="color: blue;"&gt;Bereg Cup&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; do pięknie nazywającej się miejscowości na Węgrzech - Nyiregyhaza :-) Nawet umiem to już napisać bez pomyłki. Gorzej jest z napisaniem nazwy miejscowości po madziarskiej stronie na przejściu granicznym - Satoraljaujhely :-) Taki to piękny język.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Znowu pewnie będzie mnóstwo akacji, pokrzyw i nadajniki pochowane w krzakach. Ale na osłodę...wino mają dobre ;-) Wszak to niedaleko Tokaju. No i trzeba odwiedzić baseny termalne i się trochę wymoczyć.&lt;br /&gt;Pogoda też nie będzie rozpieszczać, zapowiadają grubo ponad 30 st., czyli w praktyce będzie pewnie ze 40... Ufff...już się pocę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Już po!!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No i tak jak podejrzewałem, było strasznie upalnie. Nie dało się wytrzymać. Max jaki zauważyliśmy podczas wyjazdu, to było &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;+ 43 st.C&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Wynikowo całkiem nieźle - 2 x 4 m-ce dało mi w łącznej klasyfikacji 3 miejsce, za Petrem Smolyarenko i Vitkiem Pospisilem.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.ardf.hu/arc/2007/ered/bereg/Summary/Pok2007-2.htm#F21"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wyniki&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-3902117757121024262?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/3902117757121024262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=3902117757121024262' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3902117757121024262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/3902117757121024262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/bereg-cup-2007-nyiregyhaza-wegry.html' title='Bereg Cup 2007 -  Węgry'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-5587070925322359039</id><published>2009-10-09T14:23:00.004+02:00</published><updated>2009-10-09T14:44:43.113+02:00</updated><title type='text'>Pięciodniówka 2007 - Czechy</title><content type='html'>&lt;img src="http://www.lawecki.com/images/5days07_03.jpg" width="145" height="200" align="right" /&gt;W dniach 4-9 lipca 2007 r. wraz z reprezentacją Polski startowałem w Czechach, w corocznej wieloetapówce w radioorientacji, zwanej potocznie &amp;#8222;Pięciodniówką&amp;#8221;.&lt;br /&gt;W Mariańskich Łaźniach w sumie wystartowało 183 zawodników z 8 krajów: Czech, Francji, Litwy, Niemiec, Polski, Rosji, Słowacji i Ukrainy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do lektury &lt;a href="http://www.pzrs.org.pl/articles.php?article_id=1"&gt;relacji&lt;/a&gt; z zawodów ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełne wyniki zawodów, wraz z międzyczasami &lt;a href="http://www.pzrs.org.pl/wyniki/Wyniki_calkowite_5Days07.pdf"&gt;do pobrania w formacie PDF&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia z zawodów robione przez Alka i przeze mnie są w &lt;a href="http://www.pzrs.org.pl/photogallery.php?album_id=2"&gt;Galerii&lt;/a&gt; na stronie PZRSu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-5587070925322359039?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/5587070925322359039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=5587070925322359039' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5587070925322359039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/5587070925322359039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/pieciodniowka-4-9072007-r-marianskie.html' title='Pięciodniówka 2007 - Czechy'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-305952904562104636</id><published>2009-10-09T10:27:00.004+02:00</published><updated>2011-03-17T21:41:32.309+01:00</updated><title type='text'>Światowe Igrzyska Policjantów i Strażaków 2007 - Adelajda, Australia</title><content type='html'>Na początek artykuł, o moim starcie na Światowych Igrzyskach Policjantów i Strażaków, które odbyły się w dniach 16-25 marca 2007 r. w Adelajdzie, na Antypodach.&lt;br /&gt;&lt;img align="left" height="270" src="http://www.lawecki.com/images/photoalbum/album_1/p1030183_t2.jpg" width="380" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;W dniach 16-25 marca 2007 r. w Adelaide (Australia) odbywały się Światowe Igrzyska Policjantów i Strażaków (World Police &amp;amp; Fire Games). W odbywającej się co 2 lata imprezie uczestniczyło ponad 8 tysięcy zawodników z ok. 50 krajów z całego świata. Funkcjonariusze policji, straży pożarnej i straży granicznej rywalizowali w 79 dyscyplinach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało mi się znaleźć w niezbyt licznej, polskiej reprezentacji Państwowej Straży Pożarnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W konkurencji biegu na orientację, w najsilniej obsadzonej kategorii Open, wygrałem, zdobywając tytuł Mistrza Świata wśród strażaków i policjantów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trasa technicznie nie była trudna. Była tak zbudowana, że sporo przebiegów można było biegać drogami. Zresztą, w głąb lasu nie za bardzo chciałem się wybierać. O ile po białym dało się w miarę swobodnie biegać, to już lekko zielony, był słabo przebieżny, że nie wspomnę o ciemnozielonym ;-)&lt;br /&gt;&lt;img align="right" height="270" src="http://www.lawecki.com/images/photoalbum/album_1/mapa_t2.jpg" width="380" /&gt;&lt;br /&gt;Jednak co najbardziej charakterystyczne dla terenu zmagań, to przewyższenia. Spodziewałem się dość sporych górek, ale w praktyce jeszcze bardziej się zdziwiłem, bo miejscami były takie stromizny, że ciężko było biec. Na długości trasy 8,6 km przewyższenie wyniosło 340 m, co mówi wiele o terenie. Czas uzyskany przeze mnie, to 46'45", więc dałem z siebie prawie wszystko. To prawie wynika z krótkiego czasu aklimatyzacji, bo start miałem 2 dni po przylocie i w czasie biegu czułem lekki "ołów" w nogach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jestem ogromnie szczęśliwy, że udało mi się zrealizować założenia i odzyskać tytuł, który wywalczyłem w 2003 r. w Barcelonie, a w 2005 r. w Quebec (Kanada) nie mogłem go bronić ze względu na brak środków finansowych na udział w Igrzyskach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza zmaganiami sportowymi udało mi się również zwiedzić to i owo. Grzechem byłoby być na drugim końcu świata i nie nakarmić kangura ;-)&lt;img align="right" height="270" src="http://www.lawecki.com/images/photoalbum/album_1/p1030241_t2.jpg" width="380" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska ostatecznie zajęła wysokie 9 miejsce, w klasyfikacji medalowej, zdobywając w sumie 47 medali, w tym 22 złotych, 10 srebrnych i 15 brązowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem zadowolony z tak wysokiej pozycji polskich mundurowych, zwłaszcza, że łącznie z policjantami i strażnikami granicznymi, było nas ok. 50, co przy 700-osobowej ekipie USA, czy 800-osobowej drużynie Hiszpanii wygląda naprawdę skromnie...że nie wspomnę o prawie 2-tysięcznej ekipie Australii. Ponadto cieszy mnie fakt, że to właśnie ja rozwiązałem ten worek z polskimi medalami, gdyż jako pierwszy zdobyłem medal dla Polski i to od razu złoty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-305952904562104636?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/305952904562104636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=305952904562104636' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/305952904562104636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/305952904562104636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2009/10/swiatowe-igrzyska-policjantow-i.html' title='Światowe Igrzyska Policjantów i Strażaków 2007 - Adelajda, Australia'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2966264435534817890.post-1071722400848737123</id><published>2008-06-08T08:45:00.001+02:00</published><updated>2008-06-08T08:47:12.428+02:00</updated><title type='text'>Start</title><content type='html'>No i wystartowałem ze swoim blogiem. Ciekawe, czy często zechce mi się coś tu wpisywać, jednak jak mówią słowa piosenki: "...natrudniejszy pierwszy krok" :-)&lt;br /&gt;Zapraszam do lektury.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2966264435534817890-1071722400848737123?l=szymonlawecki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/feeds/1071722400848737123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2966264435534817890&amp;postID=1071722400848737123' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/1071722400848737123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2966264435534817890/posts/default/1071722400848737123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szymonlawecki.blogspot.com/2008/06/start.html' title='Start'/><author><name>simon</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02113649185521415541</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='18' height='32' src='http://bp1.blogger.com/_qvZ5pczqUk8/SEuCVCiw7uI/AAAAAAAAAAQ/LwWu58Q9FBY/S220/Czechy.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
